Aktualności


Jutro możemy się już nie spotkać

21.01.2014, 21:48:21

Galeria 27 (ul. Grochowska 331/27, Warszawa) zaprasza na otwarcie wystawy "Jutro możemy się już nie spotkać" Piotra Andruszkiewicza, które odbędzie się 23 stycznia, o godz. 19.30.

 

\"\"

 

Praca Piotra Andruszkiewicza powstała jako efekt jego potrzeby „kolekcjonowania rzeczywistości”. Proces rozpoczął się kilka lat temu i był reakcją autora na tempo zachodzących wokół niego zmian. W świecie „płynnej rzeczywistości”, w którym jedyną pewną rzeczą jest zmiana, zatrzymywanie na fotografiach miejsc, ludzi i emocji stanowi dla niego próbę poszukiwania własnej tożsamości i własnego miejsca. Jest więc to opowieść bardzo osobista i pozwalająca nam częściowo wniknąć do wewnętrznego świata autora.

 

\"\"

 

Autor o swojej pracy:

Jest to projekt osobisty, choć właściwie projekt jest tu niewłaściwym określeniem. Jest to moje życie, moja codzienność, ludzie, których spotykam i miejsca, w których bywam. Wszystko, co mnie otacza wciąż się zmienia, żyje własnym życiem. Czasem czuję się tylko gościem. Rzeczywistość nie ma swojego kształtu, nie ma żadnych platońskich idei, które by ją formowały. Jeśli coś jest stałe to tylko w mojej głowie i na moich fotografiach. Codziennie obserwuję otaczający mnie świat, przyglądam się rzeczom istotnym i błahym, pięknym i brzydkim, ciekawym i nudnym. Wszystkie one wydają mi się ważne. Patrząc na miejsca i na ludzi nie mogę uwolnić się od myśli, że być może spotykam się z nimi po raz ostatni. Świat nie stoi w miejscu, on wciąż gdzieś podąża, wciąż się zmienia. Rzeczy dziś widziane, jutro mogą być nie do poznania, ludzie mogą odejść.

Wszystko, co mogę zrobić to wykonać zdjęcie, zatrzymać namiastkę tego, czego nie chcę zapomnieć, do czego chcę wracać. W ten sposób zamrażam nie tylko obrazy, ale i towarzyszące im myśli, emocje, wrażenia. Nie wiem, jakie będzie jutro, natomiast wiem, że to, co zostało na kliszy, jest moje i było warte naciśnięcia spustu migawki. Nie ma tu spektakularnych momentów, dramatycznych sytuacji, „atrakcyjnych tematów”. Jest moje życie.

 

\"\"

 

Piotr Andruszkiewicz

Piotr Andruszkiewicz urodził się w 1983 roku w Gdyni, obecnie mieszka w Sopocie. Absolwent studium fotografii Akademii Fotografii w Warszawie (2010) oraz Warsztatu reportażu i dokumentu Akademii Fotografii w Warszawie (2011). Jego prace pokazywane były w ramach Festiwalu Streetwaves - Pissed Off (2010), w Galerii Nadbałtyckiego Centrum Kultury - Było sobie życie (2010) oraz w Zakładzie - Po godzinach (2011).Laureat nagrody głównej w konkursie Pro-Choice (2008). Współautor książek fotograficznych Rough Cut (2011) oraz Private Property (2012). Interesuje się fotografią dokumentalną oraz relacją człowiek-przestrzeń.
 

Rafał Karcz w Negatywie

16.01.2014, 18:07:26

Galeria Negatyw (ul. Jagielońska 17 a, Katowice) zaprasza na wernisaż wystawy fotografii eksperymentalnej Rafała Karcza pt. „Don\'t bother me! Studio rehearsal”. Wernisaż odbędzie się 17 stycznia 2014 roku o godz. 20.

 

\"\"

 

Program:

- oficjalne otwarcie,

- wino i poczęstunek,

- spotkanie z autorem.

Wstęp wolny.

Wystawa trwa do 7 marca 2014 r.

Autor

Rafał Karcz malarz, rysownik, grafik i fotograf. Skończył historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jest również absolwentem Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej ASP. W poszukiwaniach artystycznych interesuje go neorealizm, psychodelia i muzyka.

 

\"\"

 

Wystawa

Zdjęcia wykonywane aparatami cyfrowymi. Drukowane na papierze fotograficznym. Następnie rozpuszczane mieszankami kwasów. Suszone i poddawane wtórnie obróbkom graficznym lub malarskim. Kadry kolorowane akwarelami bądź gwaszami. Często dorysowywane znaki, czasem umieszczone symbole czy napisy. Eksperymenty przeprowadzane są na różne sposoby, niejednokrotnie traktując fotografię niemalże jak grafikę warsztatową. Tak powstaje mocno ekspresjonistyczna, manualnie zdeformowana fotografia Rafała Karcza.

Więcej informacji wkrótce na www.facebook.com/events/276950162452430/?fref=ts ... 

Efekty uboczne w Leica Gallery

13.01.2014, 20:32:11

Od 10 stycznia w stołecznej Leica Gallery (ul. Mysia 3, Warszawa) można oglądać "Efekty uboczne", czyli nową wystawę Kacpra Kowalskiego. 

 

\"\"

 

Kacper Kowalski to fotograf znany z wysmakowanych estetycznie fotografii z lotu ptaka. Jego zdjęcia uwodzą, zaskakują i dezorientują, uwielbia je zagraniczna prasa. Teraz autor prezentuje wystawę i długo wyczekiwany album. 10 stycznia 2014 w Leica Gallery Warszawa Kacper Kowalski pokaże „Efekty uboczne”.

„Najbardziej interesują mnie punkty styku cywilizacji z naturą” - mówi Kowalski. „To tam dzieją się ciekawe rzeczy: zaburzenie harmonii, powstawanie nowych form”.

 

\"\"

 

„Efekty Uboczne" to podniebna podróż do źródła trudnych relacji pomiędzy człowiekiem a środowiskiem. Kowalski pokazuje, jak ludzie zmieniają środowisko, w którym żyją i jak ono się przed tym broni. Od idyllicznych wzorów tworzonych przez łąki, pola i lasy aż do kolorowych, fakturowych kadrów, z których trudno odgadnąć na co patrzymy. Czasem fotografie wyglądają jak mapy, z których można odczytać ślady działalności człowieka odciśnięte w strukturze Ziemi – efekty uboczne spotkania natury z cywilizacją.

Kacper Kowalski z zawodu architekt, specjalizuje się w fotografii z lotu ptaka i jest obecnie jednym z najlepszych na świecie lotników-fotografów. Zdjęcia wykonuje z pokładu wiatrakowca. Pokazuje niedostępne na co dzień naturalne pejzaże i krajobrazy miejskie. Ale nie są to tylko piękne kadry.

 

\"\"

 

„Będąc wysoko nie jestem w stanie wejść w relację z ludźmi czy otoczeniem, jak to się dzieje w klasycznej fotografii. Obserwuję lasy, pola i jeziora. Patrzę na katastrofy naturalne i odpoczywających ludzi – i widzę portret cywilizacji.”

Autorski dystans zapewnił fotografowi szereg nagród: World Press Photo w 2009 roku w kategorii „Arts and Entertainment”, Grand Press Photo, International Photography Award, National Geograhic, Sony World Photography Award, International Photography Awards.

Eli, Eli

7.01.2014, 15:29:22

Galeria Pauza (ul. Floriańska 18/5, Kraków) zaprasza na wernisaż wystawy Grzegorza Wełnickiego pt. "Eli, Eli", który odbędzie się 9 stycznia. Gościem specjalnym będzie sam autor.

"Umysł jest jak kryształ, który przybiera taką barwę,

jaką ma podłoże na którym leży."

Matthieu Ricard

 

\"\"

 

„Podróżujemy więcej i więcej. Szukamy obrazów, które potwierdzą nam naszą wartość i sens egzystencji. Podążając za własnymi wyobrażeniami, paradoksalnie, nigdzie nie wyjeżdżamy. Przywozimy w miejsca własnych fascynacji niewłaściwy czas i niewłaściwą wrażliwość.

Rozczarowani własną reakcją na egzotykę doszukujemy się rewelacji, a odnajdujemy tylko to, czego brak nam we własnej przestrzeni. Tracimy z horyzontu sens podróży, ciekawość zastępujemy postawą pełną oczekiwań i roszczeń. Po co wyjeżdżać?

Fotografie Grzegorza Wełnickiego są melancholijne. Wydaje się, jakby były zbudowane na harmonii barw w kole chromatycznym, z barwnym echem. Jak z receptury dawnych malarskich mistrzów: dwie trzecie obrazu zajmują półtony, jedną trzecią wypełniają światła oraz niekontrolowane cienie. O sile obrazu decydują półtony. Filipiny dla Wełny okazały się miejscem przepracowania osobistych tematów przy pomocy fotografii. Odszukał ludzi tylko jemu bliskich, znalazł klucz do własnej opowieści. Bez postawy kolonialnej poruszał się w języku własnej kultury, przykładając kategorie znane do miejsc nieznanych.

W Josephine zobaczył vermeerowską perłę, w innym obrazie odwołał się do kliszy z biblijnego chrztu, chłopca z czaszką powiązał z Hamletem i jego nieśmiertelną frazą. Ślady kulturowego i popkulturowego kanonu przenikają fotografie Wełny. Wysmakowane wizualnie filipińskie pocztówki są jak filmy hollywoodzkie; efektowne i nowoczesne. Może to jedyny sposób na przywołanie zawsze aktualnych tematycznych demonów, które podszywając się pod wizualny trend, są w stanie być wiarygodne?

To paradoks, ale nowa estetyka potwierdza obecność starych problemów: sens natury współzależności miedzy tym, co mamy, a tym, czego szukamy.”

/ Paweł Bownik

 

\"\"

 

Grzegorz Wełnicki - urodzony w 1986 roku w Warszawie. Fotograf. Pracował m.in. w Chinach, Japonii, Indiach, Wybrzeżu Kości Słoniowej
 

Święta, święta

24.12.2013, 14:10:10

Mnóstwa cudów w wigilijny wieczór, wspaniałego Bożego Narodzenia oraz niezapomnianego roku 2014!

życzy:

Zespół Plfoto

Zklęte w srebrze

17.12.2013, 20:55:44

W klubie Opcja (ul. Półwiejska 18, Poznań) można oglądać wystawę Witolda Wyrwy, który zaklina srebro w niezwykłe obrazy.

 

\"\"

 

Wystawa "Zaklęte w srebrze" prezentuje zdjęcia wykonane techniką mokrego kolodionu. Technika ta została wynaleziona w XIX wieku i dziś jest zaliczana do technik szlachetnych. Mimo upływu czasu nadal fascynuje współczesnych fotografów, swoim unikalnym klimatem i autentycznością. Obrazy stworzone na czarnym szkle, mienią się srebrzystymi refleksami i zachwycają głębią spojrzenia portretowanej osoby. Zdjęcia powstają w procesie chemicznym, w którym używa się między innymi takich substancji jak: bawełna strzelnicza, eter czy azotan srebra, zaś na naświetlenie płytki fotograf ma zaledwie kilka minut, w efekcie otrzymując pozytywowy obraz.

Autor prac Witold Wyrwa, przedstawia serię oryginalnych ambrotypów w formacie 30x25cm. Na wystawie zostanie zaprezentowane 20 ręcznie oprawianych portretów na czarnym szkle lacobel. Kreacje autora mimo statycznego charakteru wynikającego z długości ekspozycji, odznaczają się dużą ekspresją współgrającą z ezoteryczną atmosferą. Wyrwa stylizując swoich modeli, eksponuje ich cechy charakteru, tworząc nietuzinkowe postacie, pełne skrajnych emocji i ujmujących spojrzeń. Wystawę można oglądać w poznańskim klubie Opcja.

Podlasie sercem malowane

12.12.2013, 20:10:58

Bemowskie Centrum Kultury (ul. Górczewska 201, Waszawa) zaprasza na malownicze Podlasie, które można podziwiać za sprawą nowej wystawy fotograficzno-malarskiej " Podlasie sercem malowane". Wernisaż odbędzie się 18 grudnia o godz. 18.

 

\"\"

 

Podlasie niejedno ma imię. To naturalne piękno krajobrazu, w którym przetrwały odrębności kulturowe, wsie nie zamieniły się w sypialnie miast. Wpisane w geny, wyśpiewane, wymodlone, wymarzone. Tak właśnie prezentowane jest przez artystów młodego pokolenia

– Adama Falkowskiego – fotograf pochodzący z Bielska Podlaskiego. Tematem prac autora jest Podlasie. Zwycięzca wielu prestiżowych konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Architekturę Podlasia autor stara się umieszczać w szerszym kontekście krajobrazowym i kulturowym – wszak budynek jest jedynie częścią większej całości – wtopiony w otaczające go drewniane płoty, zabłocone bezdroża a nawet w pszczelarskie ule. Te detale wciąż toczącego się, codziennego życia dopełniają klimatu fotografowanego miejsca. Zarówno sacrum jak i profanum są tu ważne, dopiero ich współistnienie nadaje właściwą perspektywę oglądanemu światu, pozwala pełniej odczuć jego klimat.

Współautorką wystawy jest Katarzyna Klimaszewska – architekt, z zamiłowania akwarelistka – pochodząca z Łomży. Ukazuje piękno Polskiej i Światowej architektury oraz krajobrazów Podlasia. Twórca dużej indywidualnej wystawy w Galerii „N” w Łomży.

Wystawa ma na celu upowszechnienie wizerunku Podlasia – jako regionu atrakcyjnego turystycznie z uwzględnieniem różnorodności przyrodniczej, kulturowej, wyznaniowej. Inspiracją do powstania wystawy jest chęć pokazania w dwojaki sposób pejzaży Podlasia. Będzie to pierwsza wystawa z cyklu „Pędzlem i Obiektywem” w Polsce. Aby lepiej trafić do odbiorców niezbędny jest dualizm formy. 

Białoruś w Leica Gallery

9.12.2013, 16:30:06

10 grudnia o godz. 20 w Leica Gallery (ul. Mysia 3, Warszawa) odbędzie się wernisaż wystawy "Stand By", na której będzie można obejrzeć współczesną Białoruś, uchwyconą w obiektywach kolektywu Sputnik Photos.

 

\"\"

 

Co staje się obiektem autoprezentacji w kraju, który podobno nie ma tożsamości narodowej? Czy puszcza Białowieska może znajdować się w mieszkaniu? Co wspólnego ma młody wytatuowany człowiek z weteranką Wojny Ojczyźnianej? Te pytania prowadzą do najważniejszego spośród nich: jaka jest Białoruś? Odpowiadają na nie fotografowie Sputnik Photos, a Leica Gallery Warszawa od 10 grudnia prezentuje ich artystyczne wypowiedzi.

 

\"\"

 

Siedmiu fotografów różnych narodowości pojechało na Białoruś. Chcieli zobaczyć, co kryje się pod stwierdzeniem „ostatnia dyktatura w Europie”. Nie było łatwo. Powoli, warstwa po warstwie artyści ze Sputnik Photos odkrywali kraj naszych sąsiadów. Tak powstał materiał z najnowszej wystawy w Leica Gallery Warszawa - „Stand By”.

 

\"\"

 

Projekt, podczas którego powstawały materiały do książki i wystawy, trwał dwa lata. Fotografowe chcieli pokazać codzienne życie Białorusi, sprawy pozornie dalekie od świata polityki i reżimu Łukaszenki, fakty nieobecne w relacjach medialnych. A takie tematy interesują Rafała Milacha, Jana Brykczyńskiego, Agnieszkę Rayss oraz Justynę Mielnikiewicz, Andreia Liankevicha, Mancę Juvan i Adama Pańczuka. Choć większość z nich to doświadczeni, wielokrotnie nagradzani fotografowie, i tak trudno im było – najpierw zrozumieć Białoruś, a potem o niej opowiedzieć obrazami.

 

\"\"

 

Fotografowie trafili do różnych miejsc, dotknęli różnych tematów, a tym samym jako kolektyw przedstawili bogaty i różnorodny obraz Białorusi. Jan Brykczyński na wystawie pokaże nietypowe oblicze Puszczy Białowieskiej i jej miejsce w życiu społeczności nadgranicznej. Agnieszka Rayss zaprezentuje weteranki Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a Adam Pańczuk pokaże modę uliczną, która odgrywa ogromną rolę na Białorusi. „Stand by” to też projekty o biurze matrymonialnym dla zagranicznych klientów, emigracji zarobkowej Białorusinów do USA, propagandzie i absurdalnym obliczu cenzury, współczesnej interpretacji II Wojny Światowej.

 

\"\"

 

Jak pisze Victor Martinovich w swoim eseju, na Białorusi: „na każdym kroku stykasz się z przykładami podwójnego systemu. Są dwa związki literatów, między 1996 a 1999 były nawet dwa parlamenty. Życie jest ciężkie, ale jednocześnie gdy przyjeżdżasz do Mińska, wszystko jest czyste i zadbane.” Te dualizmy badane są od wewnątrz i z zewnątrz, zarówno przez białoruskich fotografów jak i Polaków. Wystawa pokazuje nieznane miejsca, porusza zaskakujące tematy, ale też bawi się ze stereotypami i weryfikuje lub potwierdza mity.

 

Black Pool of Ireland

4.12.2013, 16:59:40

W niedzielę, 8 grudnia, o godz. 17 w Galerii Drugiego Planu (ul. 1 Maja 91B, Rybnik) zainaugurowana zostanie wystawa "Black Pool of Ireland" Katarzyny Kryńskiej, znanej jako Kalua

 

\"\"

 

Podczas Wieczoru odbędzie się ponadto pokaz i wernisaż astrofotografii Michała Kałużnego oraz wernisaż malarstwa Grzegorza Chudego. Wieczór uświetni koncert muzyków z zespołu BELTAINE.

 

\"\"

 

Kasia Kalua Kryńska - ukończyła studia na Wydziale Architektury na Politechnice Warszawskiej (1999) oraz Europejskiej Akademii Fotografii (2005). Od 2010 jest na Studiach Doktoranckich na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Grafiki w Pracowni Fotografii prof. Mariusza Dąbrowskiego. Architekt, designer i fotograf. Miłośniczka fotografii analogowej, używa aparatów średniego formatu Rolleiflex, Hasselblad i Holga oraz Wielkiego Formatu. Swoje zdjęcia prezentowała na wystawach indywidualny i zbiorowych w Polsce, Irlandii, Portugalii, Holandii, Niemczech i USA. Laureatka konkursu fotograficznego 5th Annual Black&White Spider Awards w kategorii Still Life. Uczestniczyła w interdyscyplinarnym projekcie The Promised City, gdzie jej dokumentalna seria zdjęć Przejście została zaprezentowana na wystawach w Warszawie, Berlinie i Mumbaju. Jej zdjęcia zostały wyróżnione na Fotofestiwalu w Łodzi 2010, na VII Warszawskim Festiwalu Fotografii Artystycznej 2011 oraz na międzynarodowej wystawie The Art Of Photography Show w San Diego California 2011. Prace z serii Between Two Moons zajęły pierwsze miejsce w konkursie Wet Plate Copmetiton Canada 2012. Jej prace były publikowane między innymi: Wysokie Obcasy, Zwierciadło, Zabytki, Weranda - Polska, Soura Magazine - Zjednoczone Emiraty Arabskie, Blow Photo Magazine, Prism Photo Magazine - Irlandia, SHOTS Magazine - USA, SEITIES - Canada.

 

\"\"

 

Black Pool of Ireland

Black Pool jest nazwą, której nikt inny prócz Irlandczyka nie potrafi wyjaśnić, a i w wydaniu Irlandczyka wyjaśnienia przybierają nieoczekiwane formy - jedno jest jednak pewne - Black Pool jest nierozerwalnie związane z Dublinem. To synonim Dublina. Jedna z wersji mówi, że Dubh-Linn to po irlandzku „czarny staw”, który powstał na styku rzek Liffey i Poddle. W tym miejscu powstawały osady gaelickie. Inna z wersji mówi o skandynawskim pochodzeniu nazwy. Irlandia najeżdżana była wielokrotnie przez Wikingów, z których wielu osiedliło się porzucając zbójecki tryb życia na rzecz handlu i rzemiosła. Niejasność pochodzenia nazwy i wskazywanie dwóch głównych źródeł doskonale obrazuje Irlandię, również dzisiaj. Irlandia to tygiel, w którym zmieszały się te dwie dawne kultury (dziś uzupełniane przez tradycje przywożone przez nowych osadników), tworząc fascynującą nową jakość. Irlandia przyciąga, rzuca czar, sprawia, że nie można jej zapomnieć. To również stało się moim udziałem. Zdjęcia prezentowane w projekcie „Black Pool of Ireland” powstały pod wpływem tego czaru - to zapisy spotkań z ludźmi, to fotograficzna rejestracja miejsc i przede wszystkim klimatu, który mnie tam otaczał. Wystawa prezentuje fragment projektu, wiem też, że będzie on kontynuowany - Irlandia to miejsce, do którego warto wracać.

/Kasia Kalua Kryńska

Górnicza wystawa

3.12.2013, 15:04:36

Galeria "Pod Sową" mieszcząca się przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Jastrzębiu Zdroju zaprasza 5 grudnia o godz. 18 na otwarcie wystawy fotografii górniczej Bolesława Dymińskiego.

 

\"\"

 

Fotograf o swoich zdjęciach:

Górnicze czako dostałem pierwszy i ostatni raz w roku 1956. Stało się to w kolejowym przedszkolu we Wrocławiu. Tańczyłem w parze ze śliczną Grażynką jakiś taniec o babie, która nie wiedziała, jak się robi „kompot”. Potem, w podstawówce, zamiast podrywać Gabrysię Kownacką, zaczytywałem się Morcinkiem o jakichś łysych koniach w pokładach Idy. W wieku dwudziestu jeden lat, górniczo ukształtowany, wcieliłem się w kopalnię „Zofiówka”, by uciec przed wojskiem (gdzie głównie malowano trawę i wystawano na parapetach). Było dobrze!

Pod koniec lat 70-tych (pracowaliśmy w świątki piątki i niedziele) mój najlepszy dyrektor, na zebraniu z kwiatem załogi, obiecał załatwić elektrykom wersalki pod „ścianą”, jeżeli zapewnią mu zerową awaryjność w czasie fedrunku, ale wtrąciła się „Solidarność” i wszystko zepsuła... (mam zdjęcia).

 

\"\"

 

26 kwietnia 1986 r. uczeni z Czarnobyla postanowili zaświetlić filmy wszystkim fotografom pochodów pierwszomajowych, ale wiatr zmienił kierunek i ludziom niegroźnie rozeszło się po kościach i tarczycach. O dziwo, ani Michaił Gorbaczow, ani Macierewicz nie posądzali o ten zamach Wałęsy. Mnie zdjęcia pierwszomajowe „wyszły”, bo byłem po jodzie, a aparat „Pentacon Six TL” jest odporny na promieniowanie przenikliwe.

Po upadku socjalizmu, prezydentem został Wojciech Jaruzelski i za niedługo nastały czasy, kiedy górnicy chcieli pracować w soboty i niedziele, a „gruba” nie. Potem zaczęto wysadzać nowe kopalnie, tak jak kiedyś komuniści wysadzali zamki i pałace (widocznie każde pokolenie musi coś sobie wysadzić). Na szczęście zdążyłem sfotografować i sprzedać wszystkie zakłady wydobywcze, w najbliższej okolicy. Jedna kopalnia wystarczała na miesiąc studiów mojego syna.

Zdjęcia do tej wystawy powstawały na przeróżne zamówienia, aż do dnia, kiedy Nowe Kierownictwo stwierdziło, że za dużo na nich widać....

 

\"\"

 

Bolesław Dymiński – rocznik 1952, urodzony we Wrocławiu, technik elektryk (coraz bardziej lubi Wałęsę). Przepracował na dole 25 lat w kopalni „Zofiówka”. Przez 23 lata członek Jastrzębskiego Klubu Fotograficznego „Niezależni”. Do dzisiaj uprawia fotografię spacerową... 

Maciej Szupica w rozmowie o obrazie ruchomym i fotografii

29.11.2013, 18:07:16

Już 30 listopada o godz. 18 w Gdańskiej Galerii Fotografii odbędzie się duskusia o obrazie ruchomym i fotografii. Wszystko to w ramach tegorocznego festiwalu Euroshorts 2013.

 

\"\"

 

Maciej Szupica to jeden z najciekawszych twórców wideoklipów w Polsce, niezwykle barwna postać środowiska trójmiejskich artystów młodego pokolenia. Spotkanie z nim będzie okazją do poznania jego starszych i najnowszych prac wideo, posłuchania o ulubionych dziedzinach sztuki, w tym o fotografii, którą traktuje jako formę poznania. Stąd między innymi jego fascynacja techniką camery obscury. Artysta interesuje się łączeniem form gatunkowych muzyki, obrazu, rzeźby i fotografii, opowie więc o swoich inspiracjach i powodach ciągłego poszerzania pola twórczego. W pokazie znajdą się prace różnorodne: animacje poklatkowe, teledyski, filmy found footage oraz inne filmowe formy eksperymentalne. W kontekście festiwalu Euroshorts, łączącego sztukę filmową ze sztuką reklamy, interesujące będą prezentacje komercyjnych form zrealizowanych przez Macieja Szupicę.

Maciej Szupica (ur. 1975 w Białymstoku) – artysta sztuk wizualnych: grafik, twórca filmów wideo, reżyser teledysków, rzeźbiarz, fotograf, scenograf, wokalista i muzyk, edukator. Absolwent Wydziału Grafiki ASP w Gdańsku (dyplom w pracowni prof. Krechowicza, 2004). Obecnie jest samodzielnym wykładowcą w rodzimej uczelni, na Wydziale Grafiki, gdzie uczy podstaw projektowania oraz grafiki multimedialnej. Jest bardzo aktywnym i wszechstronnym twórcą, współrealizuje projekty muzyczno-performerskie (m.in. Skand21, Uniform, Dick4Dick, Cavalleris, C.A.T. TV, Huston-we’ve-got-the-problem, Gypsy Pill, The Saintbox), łącząc prace z dziedziny grafiki, plakatu, filmu, wideo, performance, fotografii. Jest wyczulony na przestrzeń społeczną, toteż jego artystyczne działania zdradzają często aktywistyczną postawę wobec zmieniającego się krajobrazu. Jako jeden z rezydentów terenów dawnej Stoczni Gdańskiej współtworzy notacje przestrzeni odchodzącej w przeszłość. W swoim dorobku ma kilkadziesiąt wideoklipów, spośród nich wiele przyniosło mu nagrody i wyróżnienia na festiwalach sztuki – należy tu wymienić Festiwale Videoklipów „YACH”, Festiwal OFFENSIVA, Festiwal Filmowe Podlasie Atakuje oraz Northernwave Film Festival w Islandii. Artysta współpracował z wieloma grupami muzycznymi, m.in. Pink Freud, Paralaksa, Ludzie, Trismegistos, Uniform, Sławek Jaskułke 3YO, Dick4Dick, Mod Funk, Kobiety, Paweł Kukiz i Piersi, Lipali, Glenski, Marzena Komsta, DJ Vadim, Loco Star, Cavalleris, Gabriela Kulka, The Saintbox, Gaslamp Killer, Cibelle. Jest autorem indywidualnych wystaw fotografii, plakatów, instalacji i prac wideo, bierze udział w prezentacjach zbiorowych w Polsce i zagranicą (m.in. w Niemczech, Norwegii, Rosji, na Ukrainie, w Islandii, Belgii, Rumunii, USA ). Mieszka i pracuje w Gdańsku.

Europejski Festiwal Filmowy Euroshorts jest festiwalem filmów krótkometrażowych i twórczej reklamy. Wyróżnia i wspiera młodych filmowców z całego świata. Istnieje od 1992 roku. Najbliższa, 22 edycja odbędzie się w Kinoporcie, Klubie Plama, Gdańskiej Galerii Fotografii i Instytucie Kultury Miejskiej w Gdańsku w dniach 25 listopada – 1 grudnia 2013. Ten międzynarodowy konkurs jest współfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, AICP (Stowarzyszenie Niezależnych Producentów Reklamowych USA) i Województwo Pomorskie. Podstawowe części Euroshorts to: filmy krótkometrażowe w konkursie międzynarodowym, spotkania z twórcami, pokaz „Amerykański Film Reklamowy 2013” (filmy reklamowe wyróżnione w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, tematyczne seanse filmowe, recitale muzyczne i warsztaty.

W ramach festiwalu organizowany jest także konkurs Filmujemy Gdańsk! 

Street Warsaw – Nie do pary?

28.11.2013, 15:54:33

Wystawa "Street Warsaw – nie do pary?" będzie podsumowaniem warsztatów fotograficznych organizowanych przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Fotografików, zwieńczeniem trzymiesięcznej wspólnej pracy uczestników oraz wykładowców wśród których znaleźli się: Jagna Olejnikowska, Jolanta Rycerska, Andrzej Zygmuntowicz.

 

\"\"

 

Na wystawie zaprezentowanych zostanie ok. 60 najciekawszych fotografii z dziedziny Street powstałych w ramach warsztatów. Myślą przewodnią wystawy było wychwycenie w przestrzeni miejskiej momentów, sytuacji, miejsc niekoniecznie będących " Do Pary".

 

\"\"

 

WERNISAŻ WYSTAWY 29 listopada (piątek) godzina 18.00
Wystawa czynna do 30 grudnia 2013r.
Stara Galeria ZPAF, Plac Zamkowy 8
Wstęp wolny!

 

\"\"

 

Autorzy: Maciej Adamek, Adam Bednarski, Radosław Budnicki, Magdalena Galek, Joanna Giza, Marek Kruk, Marcin Kwiatkowski, Michał Kursa, Krystyna Kolowca, Marta Kozłowska, Joanna Krycka, Maria Kwiatek, Łukasz Kasprzycki, Katarzyna Lenarcik, Katarzyna Łoś, Tomasz Matulka, Joanna Maciuk, Sylwia Moczulska, Paweł Nawalski, Barbara Nowicka, Aleksandra Nowak, Julianna Otręba , Anna Pachałko, Artur Pawelek, Aleksandra Sadowska, Urszula Serafin, Aneta Stańska, Rafał Sieńczyk, Urszula Szymańska, Joanna Wojdowicz, Michał Wyszyński, Magdalena Zagrajek, Anna Żmijewska, Wojciech Zieliński, Łukasz Żurek.

 

I can\'t speak. I\'m sorry

27.11.2013, 15:57:59

Galeria Pauza (ul. Floriańska 18/5, Kraków) zaprasza na wernisaż wystawy Przemka Dzienisa "I can\'t speak. I\'m sorry", który odbędzie się 28 listopada o godz. 20.

 

\"\"

 

Przedmioty i relacje, w jakie wchodzą z nimi ludzie, skupiają uwagę Przemka Dzienisa, który poddaje je refleksji w swych pracach poruszając się swobodnie między obszarami wyznaczanymi przez różne media i gatunki artystyczne. I choć koncepcja twórcza realizowana jest ostatecznie w fotografii, to uważny ogląd tych prac ujawnia ich „rzeźbiarski” potencjał, wykraczający znacznie poza walory czysto obrazowe. Jego źródłem jest prowadzona przez twórcę gra pomiędzy właściwościami czystego, pozbawionego specjalnych efektów wizualnych obrazu fotograficznego, a szczególnymi cechami przedstawionych na zdjęciach obiektów. Te ostatnie wiążą się z różnymi tradycjami rzeźby, choć nie zawsze wprost, często bowiem zaprzeczają podstawowym jakościom, które są z tą dziedziną artystyczną tradycyjnie wiązane.

Fotografie Przemka Dzienisa rejestrują bowiem tworzone przez niego na przekór zasadzie trwałości i solidności konstrukcje, wykonane z nierzeźbiarskich materiałów obiekty, czasem aranżowane w większe układy, których integralną część stanowi człowiek. Te niecodzienne, choć odsyłające do doświadczenia codzienności, kreowane ze zwyczajnych materiałów, niekiedy trudne do zidentyfikowania formy, istnieją tylko w przekładzie na wizualny język innego medium, fotografii. Z drugiej zaś strony określają wyraźnie estetykę samych obrazów, jak w przypadku fotografii ukazującej kruchą, efemeryczną konstrukcję, posklejaną z pasków białego papieru, sugerującą kształtem zarys dłoni. Minimalistyczna konwencja obrazowania, ograniczona niemalże wyłącznie do czerni i bieli, podkreśla oszczędność formy i wydobywa fakturalne walory lekkiej, zgniecionej materii.

Obiekt zdaje się powstawać właściwie dopiero w doświadczeniu percepcyjnym widza. Konstytuuje się w jego spojrzeniu, gdy najpierw trafia ono na fotografię reprezentującą papierową formę, z drugiej zaś usiłuje przekroczyć barierę pośredniczącego obrazu, by ową formę zrekonstruować. W tym właśnie sensie obraz staje się niezwykle „rzeźbiarski”, przez sugestywną reprodukcję materialnych, fakturalnych, a nawet haptycznych walorów papierowych obiektów. W samych obiektach akcentowany jest natomiast ich wymiar obrazowy, gdy podstawowe, zredukowane do minimum środki fotografii, jak światło i cień, rezygnacja z barwy, wyznaczają pole doświadczenia wizualnego.

Fotografie Przemka Dzienisa stanowią intrygujący komentarz do medialnej kondycji sztuki współczesnej. Chodzi tu bowiem nie tyle o zacieranie zawsze przecież płynnych granic między różnymi gatunkami wypowiedzi artystycznej, czy też kwestionowanie sensowności operowania kategorią medium, ale raczej o wskazywanie na to, co zdarza się w momentach spotkań, o konsekwencje tych interakcji. Celem jest raczej dokonywanie takich przesunięć, w ramach których różne media naznaczają nawzajem swe cechy szczególne, gdy jedno z nich pozwala dostrzec i wydobyć to, co w drugim najistotniejsze. 
Tak jest w przypadku tych z obrazów Przemka Dzienisa, w których pojawia się postać ludzka, szczególnie akcentujących ulotność, momentalność utrwalonych w fotografii kompozycji. Niektóre z nich, jak fotografia przedstawiająca stojącego w narożniku pomieszczenia, odwróconego tyłem do widza mężczyzny, na którego głowie opiera się pilśniowa płyta, wywołują z pamięci „One Minute Sculptures” Erwina Wurma. Podobieństwo do realizowanych od lat 80. prac austriackiego artysty dotyczy jednak tylko metody twórczej, polegającej na ustawianiu modeli w zaskakujących pozach i relacjach z obiektami, najczęściej przedmiotami codziennego użytku albo pochodzącymi z otaczającej rzeczywistości, pozbawionymi swych zwyczajnych funkcji.

 

\"\"

 

W ten sposób stawiane są pytania o znaczenie rzeźby, tworzonej w tych wypadkach nie tylko z pominięciem artystycznych procedur, bez użycia typowych dla sztuki tworzyw, ale znosi także zwyczajowy dystans między obiektem a człowiekiem, który staje się po prostu częścią sztucznej kompozycji. Kompozycji z założenia nietrwałej, w której koncepcję, właśnie z racji udziału człowieka, wpisany jest rozpad, destrukcja. Ulotne, chwilowe aranżacje zarejestrowane zostają na filmie lub w fotografii, rzeźba realizowana jest zatem w innym medium, którego rola w pracach Dzienisa nie ogranicza się bynajmniej do prostej rejestracji. Staje się ono raczej komentarzem do efemerycznego charakteru tych konstrukcji. Jeśli się przyjrzeć dokładnie pracom Przemka Dzienisa, sytuacja czasowa kreowanych przez niego kompozycji jest mniej jednoznaczna, niż zdaje się na pierwszy rzut oka. Wbrew improwizowanemu i prowizorycznemu charakterowi tych aranżacji, postaci wydają się skazane na tkwienie w niewygodnych i krępujących pozach. Uwięzione przez przedmioty bądź nimi obarczone, trwają w niemocy. I tu ujawnia się główna różnica w stosunku do prac Wurma. W realizacje austriackiego artysty wpisany jest humor, komizm tych sytuacji ułatwił zresztą ich recepcję w kulturze popularnej, czego najbardziej znanym przykładem jest chyba klip „Can\'t stop” grupy Red Hot Chilli Peppers. Natomiast w pracach Dzienisa wyczuwamy raczej rodzaj ironii, wskazującej na szczególny rodzaj więzi człowieka z rzeczami.

Absurdalne konstrukcje ustanawiające relacje człowieka z przedmiotami, tanimi i zużytymi, jak kawałek paździerzowej płyty czy para damskich rajstop, przesycone są raczej atmosferą pustki i wyciszenia. Sprzyja temu minimalizm estetyki obrazu fotograficznego, jego jasna, zgaszona kolorystyka. Przede wszystkim uderza jednak brak jakiejkolwiek ekspresji postaci, o których trudno powiedzieć, czy są pogrążone w zadumie, czy trwają bezmyślne. Ich dystans i odmowa jakiegokolwiek kontaktu wprowadza stan lekkiej melancholii. Wycofane, zamknięte w sobie postaci paradoksalnie zostały bowiem skrępowane, obezwładnione lub przytłoczone przedmiotami, które same pozbawione są jakiejkolwiek mocy...

- Magdalena Wróblewska

Przemek Dzienis - Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi oraz filozofii na Uniwersytecie Łódzkim. W swojej pracy skupia się głównie na portrecie, korzystając z możliwości związanych z digitalizacją medium, dzięki czemu jest w stanie uchwycić to, co często nieuchwytne i zbudować wyjątkową atmosferę w swoich pracach. Realizuje również rzeźbiarskie instalacje reinterpretujące momenty fotograficzne. Wybrane wystawy indywidualne: I can’t speak, I’m sorry, PF Gallery, Poznan (2012); NN Personality, Platan Gallery, Budapeszt, Węgry (2011); NN Personality, Platan Gallery Galeria FF, Łódź (2010); NN Personality, 1500m/k, Warszawa (2009). Wybrane wystawy zbiorowe: Recommended by..., Fotogalerie Wien, Wiedeń, Austria (2012); Basen, Festiwal TIFF, Wrocław (2012); Sub pop, Galeria BWA Warszawa, Warszawa (2012); Some things visible and invisible, Galeria Instytutu Polskiego, Dusseldorf, Niemcy (2010); Blade Factory, Liverpool (2010).
Nagrody i rezydencje: rezydencja Saatchi Foundation w Liverpoolu (2010), EEA & NFM, Shaping Time, polsko-norweskie warsztaty, Lódz/Bergen, Polska/Norwegia (2011).

 

Art.Zatrzymani - Portrety wyjątkowych artystów w obiektywie Alicji Jakimów

25.11.2013, 11:08:25

 Od 21 listopada w Domu Kultury "Włókniarzy" (ul. 1 Maja 12, Bielsko-Biała) można oglądać wystawę będącą podsumowaniem projektu „ART.ZATRZYMANI…”, realizowanego przez Alicję Jakimów. 

 

\"\"

 

W trakcie swojej wielomiesięcznej pracy, ta bielska artystka dotarła do najstarszych twórców kultury swojego miasta – m.in. aktorów, literatów i plastyków, których działalność artystyczna miała znaczny wpływ na dzisiejszą kulturę Bielska-Białej. Efektem tych niezwykłych spotkań są portrety oraz zapisy dźwiękowe rozmów, tworzące sylwetki m.in. Stanisława Janickiego, Czesława Wieczorka, Andrzeja Baturo czy Alfreda Biedrawy.

 

\"\"

 

Alicja Jakimów jest zdolną młodą artystką, która skupia się głównie na projektowaniu graficznym, fotografii i instalacjach przestrzennych. Tematyką jej prac są współczesne miasta oraz ludzie i miejsca z nimi związane. Swoje prace pokazywała na wielu wystawach organizowanych w galeriach w Bielsku-Białej, Cieszynie i Katowicach.

Zdarzenia i ciała - Radu Afrim

21.11.2013, 20:21:47

W ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Demoludy", organizowanego przy Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie, otwarta została wystawa fotografii rumuńskiego reżysera - Radu Afrima. 

Miłośnicy teatru Radu Afrima zazwyczaj stają się orędownikami jego prac fotograficznych. Modelami są najczęściej aktorzy, którzy – pozując mniej lub bardziej odważnie – zawsze wygrywają lekkością bijącą z każdej fotografii. A reżyser-fotograf? Obsesyjnie przywiązany do gry światłem bawi się miejscem i sytuacją, oscylując między techniką czarno-białą a kolorową. W rezultacie mamy scenę iście teatralną: każde ciało opowiada jakąś historię, daje początek jakiejś idei – dla reżysera jednak najważniejsza pozostaje wyobraźnia”.

/Monica Voitovici, kuratorka wystawy

 

\"\" 

3 dni w Berlinie

20.11.2013, 18:31:11

23 listopada o godz, 12 San Gallery (ul. Kasprowicza 17, Kołobrzeg) otwiera wystawę Joanny Marii Rybczyńskiej pt. "3 dni w Berlinie". Wystawa prezentuje 30 czarno-białych fotografii powstałych podczas 3-dniowego pobytu w stolicy Niemiec.

 

\"\"

 

Joanna Maria Rybczyńska - artysta fotograf, malarka (Warszawa). Laureatka ponad 40. nagród i wyróżnień za twórczość fotograficzną, przyznanych w Polsce, Europie oraz w USA. M.in. pięć złotych medali: Wielka Brytania 2009, 2x Serbia 2008, Chorwacja 2008, Austria/Katar 2008. Wyróżnienia za dotychczasowy dorobek twórczy: złoty medal “Za fotograficzną twórczość” (2012), tytuł wybitnego artysty EFIAP (2011). Fotografie eksponowane na ponad 120 zbiorowych wystawach (w Polsce i Europie oraz w USA, Kanadzie, Argentynie, Australii, Indiach, Chinach, Tajwanie, Republice Południowej Afryki). Pastele wystawiane na Międzynarodowych Wystawach Współczesnych Pastelistów Europejskich EUROPASTEL we Włoszech (2002) i Rosji (2003) – patronat UNESCO. Wystawy indywidualne: 2012 - Galeria Fotografii ŁTF (Łódź), 2011 – SDK (Warszawa), 2011 – Galeria Traffic Club (Warszawa), 2009 - Galeria Sztuki Zapiecek (Warszawa), 2009 - Galeria Van Golik (Warszawa), 2004 - Teatr Ochoty (Warszawa), 2002 - Wiśniowy Business Park (Warszawa), 2002 - Galeria Brama (Warszawa),

 

\"\"

 

Autorka o wystawie:

„ Berlin... Słyszałam o nim wiele, ale nie wiedziałam nic, bo aby wiedzieć - trzeba poznać. W lipcu 2013 roku nadarzyła się okazja, abym wreszcie mogła poznać stolicę Niemiec. Miałam na to trzy dni. Czy mi się udało? Nie, jeszcze nie poznałam dobrze Berlina, ponieważ pobyt trwał zbyt krótko. Myślę jednak, że udało mi się poczuć to miasto. Poczułam klimat miasta wypełnionego historią, ale i w wielkim rozwoju. Miasta nie zatrzymanego w przeszłości, a skierowanego ku przyszłości, tętniącego życiem i żyjącego wydarzeniami kulturalnymi. Z życzliwymi Berlińczykami, ale i pełnego turystów. Ambitnego, ale też skromnego. To miasto pobudzające wyobraźnię, inspirujące. Zobaczyłam w nim przestrzeń do realizacji swoich fotograficznych zamierzeń. Również na przyszłość. ”

\"\"

Oczy Boga

14.11.2013, 09:32:15

Od 14 do 30 listopada Galeria KATOWICE (ul. Młyńska 9, Katowice) prezentuje wystawę georgii Krawiec pt. "Oczy Boga". Wystawa odbywa się w ramach 5. Ogólnopolskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej OFFO 2013.  

 

\"\"

 

Doświadczenia wizualne człowieka sięgają prahistorii cywilizacji. Kto wie, jakie projekcje obrazów oglądali ludzie pierwotni na ścianach swych domostw - jaskiń. Dzisiaj możemy zakreślić obraz tylko taki, jaki w formie materialnej przekazała nam historia. Impulsem wyjściowym do projektu było doświadczenie inicjacyjne Arystotelesa, który w czwartym wieku p.n.e. zaobserwował zjawisko tworzenia się obrazu na ścianie zaciemnionej liśćmi platana przestrzeni i opisał je w swoim dziele „Problemata”.

 

\"\"

 

Projekt składa się z dziesięciu obiektów (czworościanów foremnych), zbudowanych z klasycznych materiałów takich jak papier, szkło, metal, glina, drewno, skóra, tkanina, drut, tworzywo sztuczne i liście platana. Obiekty te pełnią funkcję camery obscury i są wyłożone materiałem światłoczułym. W interakcji z widzem powinny stworzyć w jego wyobraźni projekcję obrazu jego samego oraz otaczającej go przestrzeni. W części są obiektami optycznymi naświetlającymi otoczenie i zamkniętymi na zawsze, w części są użytkowymi aparatami otworkowymi, a fotografie wykonane za ich pomocą są integralną częścią projektu.

 

\"\"

 

Camery obscury z projektu OCZY BOGA zaopatrzone są w otwory („oczy”), które pozwalają na nieustanną obserwację otoczenia. Są rejestratorem wszystkich procesów odbywających się w ich otoczeniu. W trakcie prezentacji role między wystawionym obiektem a oglądającym odbiorcą są odwrócone: Widz staje się obiektem.

 

\"\"

 

georgia Krawiec jest absolwentką wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Siegen (Niemcy), gdzie studiowała w klasie Jürgena Königsa. Od roku 2000 pracuje jako niezależna artystka-fotograf, naucza fotografii eksperymentalnej, fotografii otworkowej oraz technik szlachetnych. Jest autorką obszernych i wieloletnich projektów jak: Niemcy w Polsce, dezORIENTacja, Pałac - moja miłość czy też EXodus. Wystawia od 1993 r. Posiada w dorobku liczne wystawy indywidualne w Polsce i za granicami kraju (m.in. w Galerii FF w Łodzi, w Galerie Haus Seel w Siegen (Niemcy), w Małej Galerii ZPAF-CSW i Starej Galerii ZPAF w Warszawie, w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu). Brała udział w wielu wystawach zbiorowych (m.in. w ramach Festiwalu Kultury Polskiej w Luksemburgu, w Miesiącu Fotografii w Krakowie, w Międzynarodowym Festiwalu Fotografii w Łodzi, w Voies Off w Arles (Francja), w wystawie Polskiej Fotografii Otworkowej w Boston i New Bedford (USA), jak też w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie. Jej prace można znaleźć w kolekcjach publicznych i prywatnych w Europie oraz w USA. W latach 2002 - 2011 nauczała w Europejskiej Akademii Fotografii (EAF) a od 2005 roku jest wykładowczynią w Studium Związku Polskich Artystów Fotografików (ZPAF) w Warszawie. Prowadziła wykłady autorskie m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta. Jest także autorką serii wykładów dla Instytutu Goethego o Współczesnej Niemieckiej Fotografii. Publikuje teksty o fotografii m.in. w Kwartalniku Fotografia czy też w Fototapecie. Była członkinią Jury, m.in. konkursu fotografii TVP Dolina Kreatywna, członkinią Komisji Portfolio-Review w The Art Institute of Boston, AIB (USA) oraz jurorką konkursu Pinhole World. Jest członkinią Związku Polskich Artystów Fotografików, polsko-niemieckiej inicjatywy arty-stek SilesiaTopia, współpracuje ze Światowym Dniem Fotografii Otworkowej (Pinholeday) oraz jest członkinią zarządu Ogólnopolskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej (OFFO). georgia Krawiec żyje i tworzy w Warszawie. 

Jakub Ociepa w Pauzie

12.11.2013, 19:06:45

13 listopada o godz. 20 w Pauzie (ul.Floriańska 18/3, Kraków) zrobi się bardzo egzotycznie za sprawą wernisażu wystawy Jakuba Ociepy, na którą złożą się jego dwa afrykańskie cykle - "Street Boxing Academy" oraz "Saint Lalibela Church Charity".

 

\"\"

 

Jakub Ociepa - urodzony w Tychach na Śląsku, obecnie mieszka w Krakowie. Ukończył Politechnikę Wrocławską oraz Krakowską, pracował jako: technolog, konstruktor, mistrz produkcji przemysłu samochodowego i kolejowego... próbował również sił jako sprzedawca telefonów komórkowych i kasjer w hipermarkecie. W końcu po wielu latach chodzenia z aparatem na ramieniu odważył się spróbować sił jako zawodowy fotograf. Od kilku lat jest fotoreporterem krakowskiej Gazety Wyborczej, założył własną firmę usług fotograficznych (www.jakubociepa.pl), współpracuje z agencjami fotografii prasowej, sportowej i instytucjami kulturalnymi.

Osiągnięcia:

- finalista konkursu Grand Press Photo 2013 w kategorii środowisko

- 3. miejsce w kategorii życie codzienne konkursu BZWBK Press Foto 2013

- finalista konkursu Projekt Przetwórnia i Digital Camera Polska

Publikacje: Gazeta Wyborcza, Uważam Rze, Polityka, Wprost, Newsweek, Digital Camera Polska, Viva!, Poradnik Domowy, Dziecko, kalendarz fotoreporterów Gazety Wyborczej na rok 2013, album "Kronika żałoby 10 – 18 kwietnia 2010", Bieganie, www.interia.pl, wp.pl, www.cracow.pl, www.onet.pl, www.biurofestiwalowe.pl

 

\"\"

 

Street Boxing Academy (Ghana) - listopad 2012 r.

Cykl zdjęć przedstawia małych bokserów, członków szkółki boksu Street Boxing Academy, którzy w niedzielne popołudnie uczestniczyli w ulicznej akcji promującej działalność szkoły. Street Boxing Academy została założona przez zawodowego boksera Isaakę i sprzedawcę pamiątek Samuela. Obydwaj wychowali się w portowej, biednej dzielnicy Accry - James Town i teraz wspólnie chcą pomagać obecnie mieszkającym tam dzieciom. Co miesiąc organizują pokazowe walki takie jak ta, na której mogłem robić zdjęcia. W walkach biorą udział dzieci w wieku od 6 do 13 lat, które prezentują swoje umiejętności, a datki, które są zbierane w czasie imprezy, pomagają w finansowaniu zakupu potrzebnego do treningów sprzętu. Aby wzbogacić materiał do reportażu spędziłem z bokserami jeszcze jedno popołudnie, podczas którego poznaliśmy się i wymieniliśmy kontaktami. Co jakiś czas odzywam się do Samuela, żeby pozdrowić chłopców i dowiedzieć się jak sobie radzą. W Afryce w tym czasie robi się coraz cieplej, bo idzie lato.

 

\"\"

 

Ośrodek pomocy Saint Lalibela Church Charity (Etiopia) - luty 2011 r.

Ośrodek pomocy w Lalibeli to około 60 osób starszych i zniedołężniałych, które do niedawna żebrały na ulicy a teraz z pomocą tamtejszych księży znalazły schronienie. Lalibela jest świętym miejscem ortodoksyjnego kościoła etiopskiego, do którego zmierzają pielgrzymki chrześcijan z całej Afryki. Ze względu na dwanaście monumentalnych kościołów wydrążonych w litej skale (od 1978r wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO) jest nie tylko obiektem kultu religijnego, ale też celem wielu wycieczek turystycznych z całego świata. Jeszcze kilka lat temu ta mała górska miejscowość miała duży problem z bezdomnymi, którzy nawet z odległych miejsc przyjeżdżali do Lalibeli i coraz agresywniej zaczepiali zagranicznych turystów zwiedzających ten ósmy cud świata.

Fangormagorie

8.11.2013, 18:44:50

Stara Galeria ZPAF ( Plac Zamkowy 8, Warszawa) zaprasza do odwiedzenia wystawy Bogdana Sarwińskiego i Romana Fangora. Łącznikiem wystawy obu artystów jest główny bohater - Wojciech Fangor. Wystawa czynna do 27 listopada 2013r.

"FANGORMAGORIE Bogdana Sarwińskiego czyli KTO TO JEST?"

Ilość fotografii: 40, data powstania fotografii: 2005 - 2013

 

\"\"

 

Bogdan Sarwiński – artysta fotografik (członek ZPAF) ur. 30.12.1957 r. w Działdowie. Absolwent Policealnego Studium Fotograficzne w Warszawie przy ul. Spokojnej i członek Grupy Twórczej Młodych Fotografów – „Klub 6x6” PM w Warszawie. Ma na koncie kilka wystaw i nagród, ale najbardziej pociągają go różne akcje i działania fotograficzno-socjologiczne, w których biorą udział też inni ludzie i których wynik końcowy jest nieprzewidywalny. Wiele takich akcji wymyślił, a niektóre zrealizował. Największą akcją była „Fotografia dla syna – przesłanie w rok 2000”, którą realizował w latach 1984-1987. W tamtych czasach, gdy jeszcze nie było internetu i telefonów komórkowych, a był socjalizm i cenzura, udało się przeprowadzić akcję o zasięgu światowym, w której wzięło udział 616 autorów z 29 krajów, z 5 kontynentów. Odbyła się ogromna wystawa w 3 galeriach ZPAF na Starym Mieście w Warszawie w 1987 r. oraz w 2000 r. Kopia wystawy prezentowana była w innych miastach Polski i zagranicą. Od 2004 r. mieszka w Błędowie. Poznał tam Wojciecha Fangora i wszedł w magiczny świat „Fangormagorii”. Na początku roku 2013 wydał autorski album pt. „FANGORMAGORIE”.

Roman Fangor, syn Wojciecha Fangora, "FOTOGRAFICZNE REMINISCENCJE"

Ilość fotografii: 18, data powstania fotografii: 1957 - 2007

 

\"\"

 

Wojciech Fangor - urodzony 15 listopada 1922 roku w Warszawie – polski malarz, grafik, plakacista i rzeźbiarz.
 Po studiach u Felicjana Kowarskiego i Tadeusza Pruszkowskiego otrzymał w 1946 roku dyplom w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Na początku lat pięćdziesiątych tworzył obrazy zgodne z wymaganiami realizmu socjalistycznego , m.in. „Matkę Koreankę” (obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie). W latach 1953–1961 był docentem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Był współtwórcą Polskiej szkoły plakatu. W 1958 wraz ze Stanisławem Zamecznikiem zaprezentował Studium Przestrzeni – pierwszy environment w Polsce. W roku 1961 wyjechał z kraju, w latach 1964–1965 przebywał w Berlinie Zachodnim, 1965–1966 w Anglii, w roku 1966 zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. W okresie pobytu za granicą prowadził wykłady na wielu uczelniach artystycznych. Do Polski wrócił w roku 1999. W 1970 roku miał indywidualną wystawę w Muzeum Giggenheima w Nowym Jorku . W latach 60. i 70. stworzył serię obrazów z charakterystycznymi kołami i falami, wywołujących efekty optyczne, podobne do uzyskiwanych w sztuce op-artu. Od kilku lat mieszka ok. 60 km od Warszawy we wsi Błędów.
 

Przemek Kokot i blues

6.11.2013, 17:41:05

SCK – Park Tradycji w Siemianowicach Śląskich zaprasza na „Michałkowickie bluesowanie” – pierwszą tego typu klimatyczną imprezę w tym obiekcie. 9 listopada o godz. 18 wystąpi Śląska Grupa Bluesowa.

O 19.30 odbędzie się wernisaż wystawy fotografii Przemka Kokota i pokaz filmu „Skazany na bluesa”. 

 

\"\"

 

Śląska Grupa Bluesowa działa od 2002 roku. Obecnie w skład jej wchodzą: Jan „Kyks” Skrzek – śpiew i fortepian, Leszek Winder – gitara, Michał „Gier” Giercuszkiewicz – perkusja i Mirosław Rzepa – gitary. Zespół ma w dorobku dwie płyty oraz liczne koncerty z czołowymi muzykami bluesowymi i nie tylko.  

W przerwie między koncertem a projekcją filmu odbędzie się wernisaż wystawy Przemka Kokota. Ten 30-letni fotografik ma w swoim dorobku kilkanaście wystaw indywidualnych i zbiorowych, jego prace były publikowane w licznych wydawnictwach muzycznych. Głównie fotografuje muzyków i wokalistów występujących na koncertach. Taka też tematyka zdominuje wystawę w ramach „Michałkowickiego bluesowania”.

 

\"\"

 

W kinie Maks natomiast wyświetlona zostanie nagradzana biografia Ryśka Riedla „Skazany na bluesa” ze znakomitą główną rolą Tomasza Kota. Rzecz jasna film Jana Kidawy-Błońskiego z 2005 roku zawiera wiele niezapomnianych utworów w wykonaniu grupy Dżem.

Bilety na „Michałkowickie bluesowanie” są w następujących cenach: na sam koncert – 25 zł, na sam film – 12 zł zaś karnet na całą imprezę łącznie – 30 zł.