Opis zdjęcia
FOTOGRAFIA ANALOGOWA – co w niej było wyjątkowego? Nie zrozumcie mnie źle — każdy wie, że fotografia cyfrowa jest pod wieloma względami wygodniejsza. Cyfra dała nam komfort, szybkość i niemal nieograniczone możliwości. Zdjęcie widzimy natychmiast, możemy zrobić setki ujęć bez zastanowienia, a programy do obróbki — od Photoshopa po narzędzia oparte na sztucznej inteligencji — pozwalają kreować obrazy daleko wykraczające poza to, co faktycznie zarejestrował aparat. Wraz z tym rozwojem pojawia się jednak pytanie: czy tak mocno przetworzony obraz wciąż można nazwać fotografią? Co dzieje się z autentycznym, dokumentalnym charakterem, który kiedyś stanowił jej fundament? A dziś świat zalewają zdjęcia generowane i modyfikowane przez algorytmy AI! Może właśnie dlatego coraz częściej wracam myślami do czasów analogu. Fotografia była wtedy wolniejsza, bardziej wymagająca i mniej wybaczająca, ale miała w sobie coś, co dziś coraz trudniej odnaleźć — prawdę. Każde zdjęcie było świadomą decyzją, a nie odruchem. Każdy kadr wymagał uważności, cierpliwości i zaufania do własnego oka. To była sztuka, która uczyła patrzeć, a nie tylko rejestrować. Na zdjęciu dwa klasyki (a może nawet trzy 🙂): po lewej Nikon F2, po prawej F4.
Komentarze
Wiarygodność fotografii od wielu lat jest słaba. Nigdy w polskim prawie zdjęcie ani video nie było dowodem na cokolwiek. Jestem pewien że na konkursach już na kliszach były oszustwa.
Jurget, tylko widzisz, w tych cyfrowych czasach wiarygodność fotografii jako przekazu jest słaba, a wręcz bardzo słaba. Na zacnych konkursach fotograficznych trafiały się klasyczne fotomontaże. Lipa
Mnie to nie drażni, to że ludzie siedzą w MCDonalds i żrą śmieci również :-) Nie zmusimy ludzi do głębszej refleksji i samodzielnego zrobienia obiadu. Ani do braku zachwytu nad cudnym i kolorowym "plastikiem".
Jurget, wiesz, ja tak jak zapewne każdy z nas korzystam dziś z cudownej cyfrowej technologii. Jest jednak pewne „ale”, o którym wspomniałem w opisie pod zdjęciem. Chodzi mi głównie o AI i o możliwość zakłamywania prawdziwego obrazu, jaki utrwaliła matryca. Ty podchodzisz do tego tematu właściwie i nie traktujesz tego jako narzędzia do zmieniania rzeczywistości, ale wiele osób niestety już tak. Wiele zdjęć jest dziś bardzo mocno modyfikowanych. AI i jego algorytmy pozwalają usunąć ze zdjęcia lub dodać do niego praktycznie wszystko, co tylko zechce twórca. W ten „cudowny” sposób powstaje fotomontaż, którym później wiele osób się zachwyca. To właśnie ten aspekt najbardziej mnie drażni. Jeśli technologia służy na przykład do redukcji szumu czy wyostrzenia fotografii, to jestem jak najbardziej za. Natomiast zmienianie samej treści zdjęcia to już zupełnie inna sprawa. :)
I nie robię zdjęć bez zastanowienia dlatego, że cyfra, nadal potrafię przejść 5km i nie zrobić nic, szkoda mi czasu na późniejsze usuwanie nieprzemyślanych kadrów, nawet uzasadnionych serii w reportażu unikam z powodu czasu, który później trzeba stracić na usuwanie tego nadmiaru. Jak ostatnio sprawdziłem licznik migawki to wyszło mi około 12000 naciśnięć spustu aparatu przez 22 miesiące, z czego wyszło 2500 odbitek na papierze.
Chętnie wezmę udział w tej dyskusji :) Dla mnie analogowa fotografia była ok z braku innej alternatywy i niezwykle się cieszę że już jej nie muszę uprawiać, osobiście wolę czas potrzebny na zabawę z kliszą, wywoływaniem itd. poświęcić na nieograniczone finansami robienie zdjęć, pracę nad kompozycją i rozwojem widzenia. Widzenie nie jest zależne od tego czy po drugiej strony szkła jest błona fotograficzna czy sensor. Jest zależne od fotopokarmu jaki dostarczam mózgowi przez oglądanie legendarnych zdjęć, czytanie, oglądanie wywiadów z ciekawymi ludźmi ze świata foto. Jednocześnie w pełni rozumiem, że analogowa fotografia może być super zajęciem dla wielu osób - sam lubię zrobić coś w drewnie przy użyciu tradycyjnych strugów i ręcznych pił (ale nie dorabiam magii do tego, deska z równiarko-grubościówki jest znacznie lepiej wykonana). Co do tzw. AI to nie uznaję go za narzędzie fotograficzne. To narzędzie do tworzenia grafiki komputerowej na podstawie fotografii.
rezon ...Też mam wrażenie, że w fotografii coraz bardziej tęsknimy za niedoskonałością i charakterem, których nie da się zaprogramować. Stare szkła mają w sobie coś nieprzewidywalnego. Czasem zaskoczą, czasem nie wyjdzie idealnie, ale właśnie w tym często kryje się magia obrazu. Technologia oczywiście daje ogromne możliwości, ale dla mnie najważniejsze jest to, czy zdjęcie potrafi zatrzymać na chwilę i coś w człowieku poruszyć. A co do AI, to najbardziej obawiam się zakłamania zdjęć, zwłaszcza tych dokumentalnych, pokazujących, jak naprawdę wyglądało dane miejsce czy sytuacja.
Zacne te klasyki i ciekawy temat. W pełni podzielam Twoje wątpliwości i przemyślenia. Oczywiście nikt nie zabrania nadal tworzyć zdjęcia w pełni analogowe ale obecnej technologii już niewielu "twórców" się opiera. Ja osobiście korzystam z cyfrowych bezlusterkowców, ale coraz częściej używam starych obiektywów np. z gwintem M42, bo tęsknię za ich niedoskonałością i specyficznym charakterem. To połączenie wydaje mi się bardzo udane i daje mi wiele frajdy. A sztuczna inteligencja to taki dodatek który w sposób imitujący prawdziwą sztukę kreuje rzeczywistość. Lata temu była moda na HDR i inne tego typu zabiegi. Niektórzy uczynili z niej swój znak firmowy, ale czy to zmieniło prawdziwą fotografię? Dla mnie definicja prawdziwej sztuki będzie zawsze taka sama - sztuką jest dla mnie to co mnie porusza, zachwyca, zatrzymuje i skłania do myślenia. Ale każdy z nas ma pewnie swoją własną definicję czym jest prawdziwa fotografia i sztuka. Dzięki za to zdjęcie i wywołanie ciekawego tematu :)