Opis zdjęcia
Cmentarz Powązkowski, Warszawa Wola, Polska Widać: rzeźba „Tańcząca Śmierć”, wspólne dzieło Wojciecha Chmiela i Doroty Mulickiej-Rudzińskiej powstałe w 1992 roku i wykonane z białego marmuru karraryjskiego. Nikon D90, Tamron 17-50mm @17mm, 1/40s, f/11, ISO 200 W ludzkich marzeniach czają się osobliwości. Jedną z nich jest pragnienie bycia zapamiętanym – najlepiej po wsze czasy. Wyrazem tego afektu do wiekuistości są cmentarze, a jego najpiękniejszą formą – rzeźby nagrobne. Na „Tańczącą Śmierć” natknąłem się na warszawskich Powązkach przypadkiem. To posąg będący antropomorficzną personifikacją śmierci. Przedstawia przepiękną kobietę zastygłą w zmysłowym tańcu i ciągnącą za sobą tren sukni, której dekolt zsuwa się z obojczyka, ramienia i piersi. W dłoni zamiast kosy trzyma klepsydrę symbolizującą upływający czas. Pomnik opiera się o rosnące za nim drzewo, tworząc wspólnie relację niemal symbiotyczną. Ujrzawszy niewiastę, jej zaklętą w wieczności i promieniującą pięknem twarz, jej martwe, a zarazem tętniące żywością ciało... poczułem coś niewysłowionego. Żal, tęsknotę, podziw i namiętność naraz, w tym samym czasie. Nigdy wcześniej ani później nie byłem tak blisko Śmierci i wiekuistości jak w owej chwili...
Komentarze