... but I can still hear the birds singing...the birds singing... the birds ... singing... can still... birds... I can... I...
ICM
Lublin, ul. Ku Farze.
Piotrze. W każdym z nas gdzieś jakiś horror się pojawił, każdy go przeżywał lub każdy go przeżyje. Tak jak i każdy radości i szczęścia zaznał, tak jak i całej palety reszty emocji, sytuacji... Dziękuję za Twój odbiór.
Adrian. Zdjęcia pod którym piszemy teraz nie mogę teraz położyć na tacę, jest zdecydowanie zbyt wcześnie. A i tak, masz rację. To są w istocie portrety, ja te ICMy za portrety moje intymne uważam. Wiesz gdzie mnie ciągnie... kiedy to ludzie będą robili ruch a aparat będzie nieruchomo.Chcę teatru wykreowanych bytów, gadajacych bytów. Przepiękne zjawiskowe białe postacie, ciała na ciemnym tle np. lasu. na długim czasie.
Pięknie Ci dziękuję za wpis i błysk. Dobrze czytasz to co nie jest dosadnie nakre§lone. Doceniam bardzo. Za błysk oczywiście też ;)
Adrian. I tak i nie. Nie ponieważ mam już ICMy w których chciałem portret modelki uczynić innym niż większość moich statycznych portretów, ale to był jej portret ICM. Ciągnięte było tak, żeby zachować rysy i tożsamość stojącej przede mną osoby. To był jej "człowieczy" portret ICM. A tak, dlatego że Tobie idzie o ICM w moim wykonaniu do którego osoby stojące przede mną służą mi jako narzędzie, faktycznie są one dla mnie tylko pomostem do stworzenia portretu, bytu, poprzez który ja sam czasami chcę się wypowiedzieć, dać swoje emocje, uczynić z bytu symbol czegoś. W "We All" Anna nie była przeze mnie portretowana. Pokazałem u niej tylko mroczno czarną całkowicie zakamuflowaną twarz (okres pandemii, ludzie chodzili w maskach, ona miała pięknie całą czarną) która to czerń twarzy nie oznaczała tam wcale anonimowości w moim przekazie. Ja tam portretowałem nas wszystkich, i naszą całkowicie niepewną przyszłość, moim zdaniem wcale nieświetlaną. Tak, Anny twarz była dla mnie narzędziem.
ICM'y, te człowiecze które nam pokazujesz, to w moim odczuciu portrety. Tyle że nie modelek... One, za pomocą użytych przez Ciebie środków wyrazu i świadomego warsztatu, pozbawione są rozpraszających mnie szczegółów i płytkich emocji, przez co łatwiej stają się niemalże medium. Nośnikiem emocji transcendentnych.
Ty do nich "wychodzisz"...
To Twoje emocje.
To Twoje portrety.
I notabene rzadkie zjawisko, ale Tobie często się udaje i nie ma tu mowy o przypadku.
Błysk.
Komentarze
Świetne
Piotrze. W każdym z nas gdzieś jakiś horror się pojawił, każdy go przeżywał lub każdy go przeżyje. Tak jak i każdy radości i szczęścia zaznał, tak jak i całej palety reszty emocji, sytuacji... Dziękuję za Twój odbiór.
Bardzo mroczny, niepokojący i tajemniczy klimat przypominający horror lub sen - świetny ICM 👏👍👌
Łukasz Pietrzak dzięki.
Adrian. Zdjęcia pod którym piszemy teraz nie mogę teraz położyć na tacę, jest zdecydowanie zbyt wcześnie. A i tak, masz rację. To są w istocie portrety, ja te ICMy za portrety moje intymne uważam. Wiesz gdzie mnie ciągnie... kiedy to ludzie będą robili ruch a aparat będzie nieruchomo.Chcę teatru wykreowanych bytów, gadajacych bytów. Przepiękne zjawiskowe białe postacie, ciała na ciemnym tle np. lasu. na długim czasie. Pięknie Ci dziękuję za wpis i błysk. Dobrze czytasz to co nie jest dosadnie nakre§lone. Doceniam bardzo. Za błysk oczywiście też ;)
Adrian. I tak i nie. Nie ponieważ mam już ICMy w których chciałem portret modelki uczynić innym niż większość moich statycznych portretów, ale to był jej portret ICM. Ciągnięte było tak, żeby zachować rysy i tożsamość stojącej przede mną osoby. To był jej "człowieczy" portret ICM. A tak, dlatego że Tobie idzie o ICM w moim wykonaniu do którego osoby stojące przede mną służą mi jako narzędzie, faktycznie są one dla mnie tylko pomostem do stworzenia portretu, bytu, poprzez który ja sam czasami chcę się wypowiedzieć, dać swoje emocje, uczynić z bytu symbol czegoś. W "We All" Anna nie była przeze mnie portretowana. Pokazałem u niej tylko mroczno czarną całkowicie zakamuflowaną twarz (okres pandemii, ludzie chodzili w maskach, ona miała pięknie całą czarną) która to czerń twarzy nie oznaczała tam wcale anonimowości w moim przekazie. Ja tam portretowałem nas wszystkich, i naszą całkowicie niepewną przyszłość, moim zdaniem wcale nieświetlaną. Tak, Anny twarz była dla mnie narzędziem.
bdb
ICM'y, te człowiecze które nam pokazujesz, to w moim odczuciu portrety. Tyle że nie modelek... One, za pomocą użytych przez Ciebie środków wyrazu i świadomego warsztatu, pozbawione są rozpraszających mnie szczegółów i płytkich emocji, przez co łatwiej stają się niemalże medium. Nośnikiem emocji transcendentnych. Ty do nich "wychodzisz"... To Twoje emocje. To Twoje portrety. I notabene rzadkie zjawisko, ale Tobie często się udaje i nie ma tu mowy o przypadku. Błysk.
Bee dobry kierunek. Dziękuję za odbiór.
Myślę , że postać jest tu bardziej odczuciem niż czymś realnym. Zostaje w głowie.