Duży pies nie jest żadnym postrachem dla dzików. Skoro dziki (dorosłe) potrafią obronić się przed wilkiem, to także przed każdym psem. Myśliwi do polowań na dziki używają małych i zwinnych psów, które na dodatek nie maja bezpośrednio atakować dzika, lecz go osaczyć i zatrzymać w miejscu. Pies atakujący dzika na ogół kończy tragicznie. Dzik nie darmo ma opinię najniebezpieczniejszego zwierzęcia, na które się poluje. Trzeba więc z nimi uważać, bo żadne zdjęcie nie jest warte tego, by być poturbowanym przez dzikie zwierzę.
Ja wlazłam w legowisko gdzie było kilkanaście maleńkich pasiaków.To były początki mojej drogi fotograficznej,miałam krótką ogniskową i zero wiedzy o obyczajach dzikich zwierząt.Chciałam koniecznie zrobić zdjęcia tych maluszków. Rozbiegły się z piskiem po polu a z krzaków obok wyleciała matka i chyba ciotka. Mąż trzymał na linie malamutkę. Pewnie z powodu podobieństwa psa do wilka duże dziki pobiegły za małymi zamiast zeżreć mnie żywcem. Limit szczęścia jak chodzi o dziki wykorzystałam i teraz omijam je szerokim łukiem. To było skrajnie głupie - teraz to wiem :)
Pies paradoksalnie mógł być powodem ostrzejszej reakcji lochy. W obronie pasiaków takie mamuśki są nieustraszone. Na mnie parę razy pofukała locho prowadząca warchlaki. Zawsze jednak miałem możliwość wycofania się, z czego oczywiście skorzystałem. :)
Nie dziwię się, te półdzikie są najbardziej nieobliczalne. Spotkałam kilka razy dziki, te całkiem dzikie. Zawsze uciekły. Raz nawet miałam przyjemność z lochą z pasiakami. Byłam z dużym psem i pewnie tylko dlatego nie weszła w kontakt bezpośredni :)
Nie podchodził do ludzi, a tym bardziej nie żebrał o kanapki. :) Uaktywniał się dopiero wówczas, kiedy się ściemniało. Spacerowicze byli nawet wystraszeni tym, ze trochę się do niego zbliżyłem. :)
Na pewno nie więcej niż 10 metrów. :) Osobnik ten straszył kuracjuszy chodząc wzdłuż plaży w Dąbkach. Potem zaś ładnie mi pozował w buchtując sobie w lesie . :)
Komentarze
Duży pies nie jest żadnym postrachem dla dzików. Skoro dziki (dorosłe) potrafią obronić się przed wilkiem, to także przed każdym psem. Myśliwi do polowań na dziki używają małych i zwinnych psów, które na dodatek nie maja bezpośrednio atakować dzika, lecz go osaczyć i zatrzymać w miejscu. Pies atakujący dzika na ogół kończy tragicznie. Dzik nie darmo ma opinię najniebezpieczniejszego zwierzęcia, na które się poluje. Trzeba więc z nimi uważać, bo żadne zdjęcie nie jest warte tego, by być poturbowanym przez dzikie zwierzę.
Ja wlazłam w legowisko gdzie było kilkanaście maleńkich pasiaków.To były początki mojej drogi fotograficznej,miałam krótką ogniskową i zero wiedzy o obyczajach dzikich zwierząt.Chciałam koniecznie zrobić zdjęcia tych maluszków. Rozbiegły się z piskiem po polu a z krzaków obok wyleciała matka i chyba ciotka. Mąż trzymał na linie malamutkę. Pewnie z powodu podobieństwa psa do wilka duże dziki pobiegły za małymi zamiast zeżreć mnie żywcem. Limit szczęścia jak chodzi o dziki wykorzystałam i teraz omijam je szerokim łukiem. To było skrajnie głupie - teraz to wiem :)
Pies paradoksalnie mógł być powodem ostrzejszej reakcji lochy. W obronie pasiaków takie mamuśki są nieustraszone. Na mnie parę razy pofukała locho prowadząca warchlaki. Zawsze jednak miałem możliwość wycofania się, z czego oczywiście skorzystałem. :)
Nie dziwię się, te półdzikie są najbardziej nieobliczalne. Spotkałam kilka razy dziki, te całkiem dzikie. Zawsze uciekły. Raz nawet miałam przyjemność z lochą z pasiakami. Byłam z dużym psem i pewnie tylko dlatego nie weszła w kontakt bezpośredni :)
Nie podchodził do ludzi, a tym bardziej nie żebrał o kanapki. :) Uaktywniał się dopiero wówczas, kiedy się ściemniało. Spacerowicze byli nawet wystraszeni tym, ze trochę się do niego zbliżyłem. :)
Czyli z tych pozujących za kanapkę. Dlatego dał tak blisko podejść :)
Na pewno nie więcej niż 10 metrów. :) Osobnik ten straszył kuracjuszy chodząc wzdłuż plaży w Dąbkach. Potem zaś ładnie mi pozował w buchtując sobie w lesie . :)
Na PE robi wrażenie. Z jakiej odległości robiłeś zdjęcie?