ywon - wspomnienie lata.. (2009-11-24 16:33:39)
kiloff jeden - w Krakowie pod wiatr (2009-11-24 16:25:59)
ww2 - ukryty (2009-11-24 16:24:52)
observator - Kazimierz Kraków Listopad 2009 (2009-11-24 16:22:07)

Numer 12 - Newslettera Plfoto.com

Witamy w dwunastym numerze Newslettera Plfoto.com



Ty
m razem wybieramy się na wycieczkę po dawnych synagogach i domach modlitwy oraz sprawdzamy, jak wygląda "American Dream" widziany oczami fotorealistów. Zapraszamy do lektury.

Dokument zapomnienia

Rozmawiamy z Wojtkiem Wilczykiem, autorem wystawy "Niewinne oko nie istnieje".



- Skąd się wziął pomysł fotografowania dawnych synagog i domów modlitwy?

- Bardzo dużo jeździłem po Polsce i widziałem tereny w miastach, których stanu nie byłem sobie w stanie wytłumaczyć. Myślałem, że to zapuszczenie związane z 50 latami gospodarki socjalistycznej. Dopiero w Jędrzejowie, gdy chodziłem, jak sie o okazało - po dawnej dzielnicy żydowskiej - zrozumiałem, że odpowiedź jest prosta. Początkowo chciałem wykorzystać to w sposób bardziej prowokacyjny, związany z rządami PiS. Partia słynęła z języka agresji, nienawiści, używania potwarzy i obelg w dyskursie publicznym. Zwykli ludzie też zaczęli używać tego języka, bo stwierdzili, że skoro robią to rządzący, to im też wolno. Oczywiście odezwały się różne resentymenty, także antysemickie. Miałem pomysł, żeby zestawić 10 opuszczonych, zdewastowanych budynków związanych z religią żydowską zestawić z budowanymi kościołami.

- Dlaczego Pan zrezygnował?

- Uznałem to za zbyt prostackie. Zdjęcie synagogi jest materiałem, który sam funkcjonuje. Jest w nim bardzo dużo treści, także tych tragicznych.

- Jak dużo zrobił Pan zdjęć szukając dawnych domów modlitwy czy synagog?

- Łącznie 307. Nie sfotografowałem wszystkich budynków. O niektórych na pewno nie udało mi się dowiedzieć, dostęp do innych był utrudniony, tak jak w Krakowie, na ulicy Grodzkiej, gdzie jest prywatny właściciel. W kilku przypadkach zapewne się pomyliłem.

- Co zobaczymy na wystawie w krakowskim Muzeum Etnograficznym?

- To 20 zdjęć, slide show plus słuchowisko z rozmów z ludźmi, które przeprowadzałem, gdy robiłem zdjęcia. Wybór zdjęć, jakie zostaną pokazane był trudny - podyktowany także walorami wizualnymi. Starałem się pokazać najszersze spektrum modyfikacji, przebudów, stanu zniszczenia, a także budynki z różnych części Polski.

- Czy te modyfikacje dawnych synagog są duże? Jak te budynki są wykorzystywane teraz? Na jednym z Pańskich zdjęć widać np. szalet miejski...

- W przypadku kilku fotografii trudno jest rozpoznać pierwotną funkcję obiektu. Trzeba zauważyć, że wszystkie budynki zostały zniszczone przez Niemców. Transformowały w magazyny, garaże...Po wojnie ta dewastacja została utrzymana. W małych miasteczkach najczęściej zostawały zagospodarowane przez spółdzielnie gminne, najczęściej na magazyny i spichlerze. Najbardziej delikatne transformacje to te, kiedy w pożydowskich budynkach znajdują sie archiwa, domy kultury. Ale były i takie, gdzie zastałem garaże, warsztaty produkcyjne czy kina.

- A jak wygląda sprawa odzyskiwania budynków religijnych przez gminy żydowskie? W Krakowie to się udaje...

- Istnieje moralny obowiązek uregulowania spraw prawnych budynków sakralnych. Niektóre odzyskują Instytuty Kultury Żydowskiej. Często jest tak, że dawne synagogi są remontowane i odnawiane specjalnie na potrzeby żydowskich grup wyznaniowych, np. chasydzkich, przyjeżdżających ze Stanów. Tak jest np. z synagogą w Rymanowej czy Bobowej. Tam nie zostaje przywrócona regularna funkcja kultowa. Trzeba zauważyć jeszcze jedną rzecz - takie odnawianie na rzecz grup wyznaniowych odbywa się często bardzo skromnymi środkami. Bywa, że przedstawiciele społeczności żydowskiej wolą, żeby w dawnym budynku modlitewnym powstał np. hotel, bo wtedy zostanie on odnowiony większym kosztem i większym nakładem pracy.

- Powiedział Pan, że robiąc zdjęcia rozmawiał z ludźmi. Czy oni wiedzą, co mieściło się w budynkach?

- Te rozmowy nie były inicjowane przeze mnie. Sami ludzie podchodzili do mnie, zadawali pytania, opowiadali o obiektach, obserwowali. Swoją drogą to bardzo ciekawe - robiłem kiedyś zdjęcia w Anglii i zorientowałem się, że nikt mnie nie obserwuje! Tu było inaczej. I wszyscy moi rozmówcy byli doskonale zorientowani w pierwotnej funkcji fotografowanych budynków.

- Co Pan chciał pokazać swoimi zdjęciami? To, że nie potrafimy szanować przeszłości, że nienawidzimy innych religii?

- Moje zdjęcia zostawiają duże pole interpretacji. Po pierwsze pokazują historię konkretnej grupy etnicznej. Po drugie pokazują, do czego prowadzi nienawiść rasowa - to dotyczy przecież nie tylko Polski. Po trzecie - możemy sprawdzić, jakim modyfikacjom podlega architektura. Na ile opowiada o intencjach twórców i tych, którzy wprowadzają zmiany. Projekt jest dokumentalny, ale i artystyczny.

"Niewinne oko nie istnieje" - Wojciech Wilczyk
Wernisaż: 27.06.2009, godz. 18
Wystawa czynna: do 2.08.2009
Muzeum Etnograficzne w Krakowie, ul. Krakowska 46

Tekst: Monika Frenkiel



Amerykański sen fotorealistów

Zazwyczaj poświęcaliśmy teksty wystawom fotograficznym lub fotografom czy zjawiskom z dziedziny fotografii. Tym razem postanowiliśmy przedstawić wystawę... malarstwa, czyli "American Dream", jaki od tego tygodnia aż do października tego roku można oglądać w krakowskim Muzeum Narodowym. Wybór nie jest przypadkowy. To właśnie fotografia i fotograficznie dokładne odwzorowanie rzeczywistości stanęło u podstaw nurtu malarskiego, którego przykłady stanowią trzon krakowskiej wystawy. Mowa tu o fotorealizmie, zwanym też hiperrealizmem.



Sama w sobie wystawa "American Dream" jest zdecydowanie warta zobaczenia, chociaż budzi kontrowersje: czy taki rodzaj ekspozycji pasuje do miejsca ( Muzeum Narodowe, instytucja przecież szacowna), a także czy tak należy pokazywać dzieła sztuki? Sama Zofia Gołubiew, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie przyznała, że "American Dream" to pierwsza tego typu wystawa placówki. Pierwsza tak multimedialna, eksperymentalna i tak...różnorodna, bo to słowo pasuje do niej najlepiej.

Sposób prezentacji "American Dream" wymusił zamysł pomysłodawców. Jak powiedziała Susan Parker-Burns, Konsul Generalny USA w Krakowie, chciano pokazać prawdziwy "amerykański sen". Taki, jaki śnili mieszkańcy Polski w latach 1949 - 99. A więc w latach, kiedy coca-cola nie była zwykłym gazowanym napojem, ale symbolem nieosiągalnego luksusu, kupowanym w Peweksie, a jednocześnie przedmiotem zbytku, którym zgniły Zachód mamił socjalistyczną młodzież. Podobnym przedmiotem kultu i zgrozy były dżinsy, popularne farmerskie pick-upy czy muzyka Presleya. Te właśnie, kultowe symbole amerykańskiej kultury wszechobecne są na wystawie - fizycznie czy na filmach. Jednocześnie wystawa miała dotrzeć do młodzieży, postawiono więc na jej multimedialność i ciekawą formę. Można się więc w trakcie zwiedzania przejść po mrocznej "lost highway", widząc przed sobą mroczne niebo i reflektory ciężarówki, a za sobą bohaterów Disneya. Można obejrzeć sklepik z colą i uliczną księgarnię, ale także film o amerykańskim futbolu, przemówienia Nixona czy obraz o jednej z najgroźniejszych broni, jaką z komunistyczną Polską walczyli Amerykanie - stonce ziemniaczanej.

Oczywiście, trzon wystawy stanowi malarstwo - malarstwo fotorealistów właśnie. Ponieważ - jak podkreślił Louis K. Meisel, kurator wystawy, a jednocześnie ojciec fotorealizmu i twórca tego terminu - to właśnie oni, jak żadna inna grupa artystyczna przedstawiali to, co określa się mianem "American Dream". - Fotorealiści pokazywali miejsca, ale także kultowe przedmioty. Pick-upy, maszyny Harleya Davidsona, restauracje i przydrożne bary, witryny sklepów na Madison Avenue - podkreślał znany marszand i kolekcjoner.

Sam fotorealizm - czy też hiperrealizm - jak już wspomniano, był odpowiedzią na coraz bardziej popularną fotografię. A dokładniej głosem w sporze ciągnącym się już od XIX wieku: że fotografia zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce jeżeli chodzi o dokładność w przedstawianiu świata. Dla twórców fotorealizmu punktem wyjścia stawało się zdjęcie, fotograficzny zapis rzeczywistości. W pierwszym przypadku artysta, mozolnie przenosząc na płótno tradycyjnymi metodami fragmenty zdjęcia, starał się uchwycić istotę fotograficznej realności - a więc to, co sprawia, że uznajemy ją za bardziej rzeczywistą niż rzeczywistość. Przedmiotem badań fotorealistów stawały się także możliwości fotografii jako medium kreujące - tworzące złudzenia. Wszyscy przedstawiciele tej szkoły - Chuck Close, Richard Estes, John Kacere, Don Eddy i inni - tematów szukali w swoim najbliższym otoczeniu. Na wystawie znajdziemy więc obrazy motocykli, automatów z gumą do żucia, barów czy jabłek na targu. Obrazy, których przynależność do dziedziny malarstwa stwierdzić można naprawdę po intensywnym przyglądaniu się z ogromną uwagą.

Wystawa fotorealistów w krakowskim Muzeum Narodowym na uwagę zasługuje jeszcze z dwóch powodów - po pierwsze, jest to jedyna ekspozycja, na którą prace zgromadzono w ten sposób. Zamiast ściągać obrazy fotorealistów z wystaw na całym świecie, jak to robi się zazwyczaj, cała rodzina Meisel udostępniła swoje zbiory prac - łącznie 41 obrazów. Po drugie - "American Dream" to część olbrzymiego projektu "Ameryka, Ameryka", w ramach którego oglądaliśmy już w Krakowie wystawę fotografii "Weegee. Z kolekcji Hendrika Berinsona" czy "Pierwszy krok..." ( do grudnia 2009). W ramach projektu czeka nas jeszcze kilka wystaw w obiektach muzeum i galeriach ( między innymi prezentacja fotografii "Jam Session. Amerykańscy Ambasadorowie Jazzu Ruszają w Świat" w sierpniu), warsztaty, wykłady i spotkania. Samej "American Dream" towarzyszą dwa ciekawe wydawnictwa: zawierający około 300 haseł leksykon pojęć i osób związanych z wystawą i album prezentowanych zdjęć.

"American Dream"
Wystawa czynna: do 1.10.2009
Muzeum Narodowe w Krakowie, Gmach Główny, al. 3 Maja 1

Tekst: Monika Frenkiel


Avant Music Festival - AutoportretAvant Music Festival - Autoportret

Wernisaż:  25.06.2009, Godz.19, Wstęp wolny
Miejsce: ODA Firlej, ul. Grabiszyńska 56, Wrocław
Zobacz więcej...



Egipt, Turcja, Maroko... - Szymon SzcześniakEgipt, Turcja, Maroko - Szymon Szcześniak

Termin: 24 czerwca do 15 lipca 2009r.
Miejsce: Stara Fabryka Drutu w Gliwicach przy ul. Dubois 22.
Zobacz więcej...



Zapraszamy do dzielenia się swoimi opiniami na temat Newslettera. Jeżeli macie pomysły, którymi chcielibyście się podzielić z innymi, piszcie na adres admin@plfoto.com.
«powrót