[2007-07-26 14:28:00]
"Wcale nie mam zamiaru odradzaæ sztuki(...). Zmagam siê tylko z nieszczêsnym papierem, który nie zrobi³ mi nic z³ego, i na którym, wierzcie mi, nie robiê nic dobrego." Toulouse-Lautrec
[2006-12-10 18:34:00]
"Przede wszystkim zerwijcie raz na zawsze z tym s³owem: sztuka, a tak¿e z tym drugim: artysta. Przestañcie nurzaæ siê w tych s³owach, które powtarzacie z nieskoñczon± monotonni±. Czy¿ nie jest tak, ¿e ka¿dy jest po trosze artyst±? Nie jest¿e prawd±, ¿e ludzko¶æ tworzy sztukê nie tylko na papierze lub na p³ótnie, ale w ka¿dym momencie ¿ycia codziennego- i gdy dziewczê wpina kwiat we w³osy, gdy w rozmowie wypsnie siê wam ¿arcik, gdy roztapiamy siê w zmierzchowej gamie ¶wiat³ocienia, czym¿e to wszystko jest je¶li nie praktykowaniem sztuki? Po có¿ wiêc ten podzia³ dziwaczny i bzdurny na "artystów" i resztê ludzko¶ci? I czy¿ nie by³oby zdrowiej, gdyby¶cie, zamiast mieniæ siê dumnie artystami, mówili po prostu: "Ja mo¿e nieco wiêcej ni¿ inni zajmujê siê sztuk±"? A dalej, na có¿ wam ten ca³y kult dla sztuki, która zawiera siê w tak zwanych "dzie³ach"- sk±d wam siê ubzdurzy³o i przy¶ni³o, ¿e cz³owiek tak bardzo podziwia dzie³a sztuki i ¿e omdlewa w niebiañskiej rozkoszy s³uchaj±c fugi Bacha? Czy¿ nigdy nie przysz³o wam do g³owy, jak dalece jest nieczysta, mêtna, niedojrza³a owa artystyczna dziedzina kultury- dziedzina, któr± chcecie zamkn±c w waszej frazeologii symplistycznej? B³±d, który nachalnie i nagminnie pope³niacie, polega w pierwszym rzêdzie na tym: ¿e redukujecie obcowanie cz³owieka ze sztuk± wy³±cznie do emocji artystycznej, ujmuj±c zarazem to obcowanie w jego aspekcie skrajnie indywidualistycznym, jakby ka¿dy z nas prze¿ywa³ sztukê na w³asn± rêkê, nogê w hermetycznym odosobieniu od innych ludzi. Lecz w rzeczywisto¶ci mamy tu do czynienia z mieszank±, z³o¿on± z wielu emocji tudzie¿ z wielu ludzi, któzy, wzajemnie na siebie oddzia³ywuj±c, wytwarzaj± zbiorowe prze¿ycie." Kocham Ciê, Gombrowiczu.
[2006-10-26 21:18:54]
plfoto=towarzystwo wzajemnej adoracji
[2005-11-25 13:20:13]
"B±d¼cie pozdrowieni, psychoneurotycy! Za to, ¿e macie czu³o¶æ w nieczu³o¶ci ¶wiata, niepewno¶æ w pewno¶ci. Za to, ¿e tak czêsto odczuwacie innych jak siebie samych, za to, ¿e czujecie niepokój ¶wiata, jego bezdenn± ograniczono¶æ i pewno¶æ siebie. Za wasze fobie mycia r±k z nieczysto¶ci ¶wiata, za wasze lêki przed zamkniêciem ograniczono¶ci± ¶wiata, za wasz lêk przed bezsensem istnienia. Za delikatno¶æ niemówienia innym tego, co w nich widzicie. Za wasz± niezaradno¶æ praktyczn± i praktyczno¶æ w nieznanym, za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu ¿yciowego, za wasz± wy³±czno¶æ i trwogê przed utrat± bliskich, za wasz± twórczo¶æ i ekstazê, za wasze nieprzystosowanie do tego, co jest, a przystosowanie do tego, co byæ powinno, za wasze wszelkie uzdolnienia, czêsto nigdy nie wykorzystywane. Za to, ¿e niewczesne poznanie siê na waszej wielko¶ci nie pozwala na poznanie siê wielko¶ci tych samych, którzy przyjd± po was. Za to, ¿e jeste¶cie leczeni, zamiast leczyæ innych; za to, ¿e wasza si³a niebiañska jest zawsze spychana przez si³ê brutaln±; za to, co w was przeczuwanego, niedopowiedzianego, nieograniczonego. Za samotno¶æ i dziwaczno¶æ waszych dróg. B±d¼cie pozdrowieni!" Kazimierz D±browski, mój mistrz.