[2008-11-08 09:08:37]
"... gdyby ktoś zrobił mi taki zarzut: że ta cząstkowa koncepcja nie stanowi, Bogiem a prawdą, żadnej koncepcji, a tylko bzdurę, kpinę, nabieranie gości i że ja, zamiast poddawać się surowym prawidłom i kanonom sztuki, próbuję wykpić im się ową kpiną - odpowiedziałbym, że tak, że właśnie, że takie, a nie inne są moje zamiary. I - na Boga - nie waham sie przyznać - ja pragnę uchylić się tyleż waszej Sztuce, panowie, której nie mogę znieść, ile wam samym... ponieważ i was nie mogę znieść z waszymi koncepcjami, z waszą artystyczna postawą i z całym waszym światkiem artystycznym". (Gombrowicz, z Przedmowy do Filidora dzieckiem podszytego)
[2007-03-02 22:14:05]
Dla górnolotnych myśli stworzono pewnego rodzaju fermę hodowli drobiu, którą nazywamy filozofią, teologią lub literaturą, i tam mnożą się myśli na swój sposób, coraz mniej przejrzysty, i to jest całkiem słuszne, gdyż przy takim mnożeniu się nikt nie potrzebuje już sobie czynić wyrzutów, że nie może się o nie osobiście troszczyć. […] droga ta musi zaprowadzić w końcu do państwa pszczół. Królowa będzie składac jajka, trutnie – pędzić żywot poświęcony rozkoszy i intelektowi, a fachowcy będą pracować.[…] Dziś jeszcze każdy człowiek ma w sobie, jeśli można tak powiedzieć, całość człowieczeństwa, ale widocznie okazało się, że to za wielki ciężar i niewart wysiłku, tak że humanizm jest już teraz niemal wierutnym oszustwem. (Robert Musil)
[2007-02-18 20:13:05]
Posprzątałem trochę (myślę, że to dopiero poczatek procesu). Fotografii, które opatrzyły mi się, lub których dziś pewnie nie wystawiłbym, nie usunąłem jednak całkowicie. Są w folderze o rubasznej nazwie „Rupieciarnia”. Wydaje mi się, że zdjęcia raz zamieszczone na stronie, a zwłaszcza komentarze do nich, stają się w pewien sposób moralną własnością i historią portalu. Nie ukrywam, że niektóre komentarze pod nimi maja dla mnie retrospektywnie wartość większą od samych zdjęć.
[2007-02-15 10:51:06]
Żarty, fotografia – jak i wiele innych wytworów ludzkiego umysłu – są tylko dwuwymiarowymi, zewnętrznymi lustrami rzeczy. Uśmiechnieta twarz słynnego pogromcy śmierci patrząca ze zdjęcia w gazecie może skrywać rzeczywistość cynicznego łajdaka; w niewinnej fotografii zrobionej we własnym ogrodzie może kryć się niezauważony – jak w znanym opowiadaniu Cortazara - wylot lufy karabinu szaleńca. To refleksje po porannej lekturze doniesień prasowych ze stolicy i ze Szczecina. Na marginesie zdarzeń zastanawiam się nad relacją rzeczywistość – fotografia. Foto-grafia, a więc zapis. Jest takie słynne zdjęcie Cartier-Bressona pokazujące sylwetkę mężczyzny przemykającą nad ogromną kałużą wody w pobliżu paryskiego dworca St. Lazaire. Kim był? Urzędnikiem (żona, dwoje dzieci) usiłującym zdążyć na pociąg? Kieszonkowcem okradającym zaspanych porannych podróżnych? Neurotycznym ksiegowym (stali przyjaciele od brydża, wilgotne okulary, pornograficzne pisemka w szufladzie biurka) zatroskanym o stan bucików po takiej ulewie? Żarty, fotografie, jak liście jesienią, skrywają szarą, ziemistą, wielowymiarową rzeczywistość, w której chrzęst szczęk i chitynowych pancerzy, zapowiedź rozkładu, zagłusza łagodny szum przepływu życiodajnych soków.
[2006-11-10 22:58:18]
Konwencja przeżera nas na wskroś. Są nawet konwencjonalne metody przełamywania konwencji.