[2008-04-27 10:43:09]
cd.3. W Crne Bare, u Branka Nuszicia, zyła sobie spokojnie koza, która - zrządzeniem losu - przeżyła przed laty ową groźną katastrofę, jaka dosięgnęła wszystkie kozy w Bośni i Hercegowinie. Władze krajowe bowiem wyrąbały lasy, a potem winą za brak lasów obarczyły kozy: te parszywe zwierzęta obgryzają krzewy i drzewa. A potem władze krajowe wydały rozkaz, że w okreslonym terminie wszystkie kozy w Bośni i Hercegowinie muszą zostać zjedzone, w przeciwnym razie właściciel kozy stanie przed sądem wojennym...Branko Nuszic uratował swoją kozę w sposób taki, że przeprowadził ją przez granicę, a kiedy ukaz władz zostałodwołany, ponieważ pewien kuzyn jednego naczelnika władz terytorialnych miał przepisane przez lekarza, żeby pod Sarajewem pił kozie mleko - to Branko Nuszyć znów przyprowadziłswoją kozę na stronę bośnieńską...Zwierzę to było bardzo mądre, szanowało zarządzenia władz krajowych i nie obgryzało ani drzew, ani krzewów, za które to przestępstwo grozi w Bośni i Hercegowinie kara śmierci. Koza nie może się odwołać, zresztą w Bośni na niewiele by jej się to zdało....A zatem koza Branka Nuszycia przestrzegała prawa. Przez dwanaście lat kusiły ją drzewa i drzewka wysadzane na koszt państwa. pokusa bywała niekiedy ogromna, ale koza zawsze zabeczała swoje: Nieeeee wolno - bedąc świadoma tego, że żyje w kraju pod zarządem wojskowym...Dwanaście lat to szmat czasu, zwłaszcza jeśli się zważy, że kozy są stworzeniami o słabym charakterze. Kóz bez charakteru włóczy się sporo po wzgórzach wszystkich krajów, niekoniecznie w Bośni i Hercegowinie....Ale koza Branko Nuszycia włóczyła się po stokach i skałąch w sposób uczciwy. Na widok zieleni młodych drzewek często zbierała się jej ślinka w pysku, ale zawsze zwyciężało w niej poczucie uczciwości obywatelskiej. Jeżeli tak chce władza krajowa w Bośni, to nawet kozie nie wolno się rozpasać. Dwanaście lat wstrzemięźliwości !! To zwierzę było naprawdę wzorowe...Lecz pewnego dnia stwierdzono, że modrzew, posadzony kilka lat temu koło strażnicy, by upamiętnić okupację Bośni i hercegowiny, zostałw ciągu nocy obgryziony. Haniebne przestępstwo odkryto o piątej rano, a już o szóstej prowadzono skutego Branka Nuszycia do sądu okręgowego.....cdn...
[2008-04-22 11:52:58]
Ośla historyjka z Bośni J.Haszek....1.....Nad granicą między Bośnią a Serbią znajduje się nieduża strażnica austriacka. Poniżej, jeszcze w Bośni, leży wioska Crna Bara, na której terytorium jest "bunar" - studnia. A do tej studni chodzili z austriackiej strażnicy po wodę. wysyłano tam po nią osła z podoficerem i dwoma żołnierzami. Osioł dźwigał miechy na wodę i był militarystą. kto bowiem nie miał na sobie austriackiego munduru, nie śmiał zbliżyć się do osła w czasie, kiedy żołnierze wlewali w miechy wodę z "bunaru", bo wtedy wierzgał, ryczał i gryzł, demonstrując ślepą nienawiść do "ciakszire" - spodni Bośniaków, czemu żaden śmiertelnik dziwić się nie może, ponieważ osioł od kilku lat żył w strażnicy, spacerując wesoło i swobodnie po jej terenie.
Kiedy po stronie serbskiej coś się poruszyło, miły i grzeczny osioł ryczał tak przeraźliwie, że budził całą załogę. Razem z nim podnosiłlarum kogut bufetowego z kantyny, który z biegiem lat także zdążył przesiąknąć duchem wojskowym.
Kiedy po stronie serbskiej nocą przejeżdżały chłopskie wozy, kogut zaczynał piać, tak więc wszyscy w strażnicy czuli się bezpiecznie, ponieważ ich bezpieczeństwa strzegli osioł i kogut.
Żyli więc sobie beztrosko i w bojaźni bożej, aż tu nagle zdarzyło się coś, co zupełnie zburzyło spokój całej załogi, spokój powiatu i wprowadziło władze Bośni w duże zakłopotanie. przedmiotem tej afery, pachnącej zdradą stanu, była koza, należąca do Branka Nuszycia............................................2..................................Zanim przejdę do właściwej opowieści o tej mrożącej krew w żyłach każdego dobrego obywatela aferze na miarę zdrady stanu, pozwolę sobie wspomnieć pokrótce o Bośni i Hercegowinie, a w ogóle o ziemiach okupowanych. posłuże się wersją, jaką jeden z moich przyjaciół opowiedziałpewnemu Francuzowi : ---Austro -Wegry skłądają się z Austrii, Węgier i ziem okupowanych. A na te skłądają się z kolei Bośnia, o której nie wolno mówić, oraz Hercegowina, o której w ogóle nie wolno mówić. Potem jest jeszcze Novi Pazar, a o nim też nie wolno mówić. --- A dalej ? --- zapytałFrancuz. ----- O tym co dalej, też mówić nie wolno ---- zakończyłwykład mój przyjaciel.......cdn
[2008-04-21 11:09:42]
...budująca krytyka - dlaczego nie...kto tu ma uprawnienia na buldożer ?
[2008-04-21 00:57:05]
...życie człowieka to nieustanny zapis m.in. obrazów...nie widzę nic niestosownego w fotografowaniu drastycznych scen...obraz zdarzenia zapisany w pamięci przekazujemy innym w pierwszym rzędzie za pomocą słów... proszę spojrzeć na zachowanie zgromadzonego tłumu i na każdą osobę z oddzielna, w tym momencie każda z nich robi pamięciowy reportaż; z kolei fotograf jest od tego, by uniknąć pojawiających się na tym etapie zniekształceń...bowiem interpretacja widza, to rozumienie, odbiór, o typowo subiektywnym charakterze...publikacja fotografii wiąże się z dokładnie odwrotnym procesem - to obraz opowiada o zdarzeniu i w dużej mierze od jego jakości i autorskiego wyczucia sytuacji zależy w jaki sposób i jak czytelnie przemówi... jesli widzimy coś, co w danej kulturze uchodzi za naganne, przeczy zdrowemu rozsądkowi i naturalnemu biegu rzeczy jest oczywistością, że wtedy negatyw danej sytuacji utrwala się mocniej i wywołuje zwyczajny, osobisty i ludzki sprzeciw wobec zastanej rzeczywistości...smierć w każdej kulturze uznawana jest za największe nieszczęście, z drugiej strony warto przypomnieć sobie falę wzburzenia, wściekłości i manifestacji w krajach islamskich po publikacji karykatur Mahometa (obraz)... to poruszenie podobnej strunym, mz ubolewać należy nad tym , że obecnie jesteśmy podobnymi treściami atakowani w praktycznie każdych mass mediach, zmieniają się tylko liczby i okolice zdarzeń...śmierć powszednieje, staje się towarem jak każdy inny produkt, na to nigdy nie można wyrazić zgody...fotografia wzrusza, każe się zastanawiać nad kruchością naszej obecności na tym świecie, rolą przypadku w życiu i istnieniem dla kogoś w perspektywie osobowej...autor wykasował foto i pozstałem z tym komentem
[2008-04-19 11:33:18]
...początkujący artysta to zawsze zjawisko dosyć pretensjonalne, to tak jakby ktoś zgłosił swoją kandydaturę na wielkiego człowieka...Gombrowicz
[2008-04-15 09:38:22]
...wyobraźnia stała się halucynacją... Flusser