vtq -  (2008-07-26 14:20:00)
jacekwos - wiedeń 2008 (2008-07-26 14:19:58)
jurbed - Dudek III (2008-07-26 14:10:45)
Łukasz Hennig - Teatr Novogo Fronta - Doppelganger (2008-07-26 14:05:51)
Chcesz usunąć reklamy ?
Fotografia stanowi własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez jego zgody jest zabronione.
Autor zdjęcia zablokował możliwość głosowania.

Komentarze Użytkowników

fand [2008-03-26 12:33:40]

To ja może jeszcze coś dopiszę choćby z racji tego, że i zdjęcie i wydarzenia jednak pośrednio i mnie dotyczą. Polska Ludowa z wojskami UPA mogłaby sobie poradzić i bez wysiedlenia. Wysiedlenie miało przede wszystkim na celu zlikwidowanie cerkwi greckokatolickiej i mniejszości ukraińskiej w PRL, a UPA, zabójstwo Świrczewskiego to tylko marne preteksty (podejrzewa się nawet, że zabójstwo Świerczewskiego to nie sprawka stoni Chrina ale ludzi właśnie z oddziału generała)... Wysiedlenie niektórym jawiło się gorsze od śmierci... 5 rano... 2h na spakowanie dobytku... pozostawienie na pastwę losu domów, cerkwi i cmentarzy... długo droga w nieznane... bydlęce wagony... Jaworzno... upokorzenie... i ból który pozostaje do końca życia. I nieziemska tęsknota. To nieprawda, że po wysiedleniu ludzie nie wiedzieli kim są - dowodem na to, że byli świadomi swego pochodzenia jest to, że nadal jesteśmy - na ziemiach zachodnich budujemy Cerkwie, szkoły. Odnowiła się cerkiew greckokatolicka w Polsce. Mówimy w swoim języku i odwiedzamy nasze rodzinne strony... Moi dziadkowie do końca swoich dni wspominali tamte strony, opowiadali o bólu wysiedlenia, o trudnościach jakie napotykali na ziemiach odzyskanych, o stereotypach, inwigilacji... Babcia była łączniczką UPA na lubaczowszczyźnie (pochodzi z Gorajca) ...odsiedziała 5 lat w Rzeszowie, Grudziądzu, Fordonie... w więzieniach PRL losy połączyły upowców i akowców... taki paradoks. A babcię Ewę do dziś najbardziej boli to, że musiała opuścić swój ukochany Gorajec...

Raals [2008-03-17 12:24:35]

No, na szczęście aż tak nie było... Za chwilę powieszę może już bez dodatkowej historii kolejne zdjęcie z tego miejsca. Już tak czysto dokumentacyjnie...

małgośka [2008-03-17 11:45:39]

nie nie mało, każde życie jest bezcenne - po prostu po wcześniejszym przykładzie Raals [2008-03-06 17:18:33] ...spodziewałam sie czegoś gorszego.

Raals [2008-03-17 11:32:40]

Tak więc nie wiadomo, czy należy dawać pełną wiarę we wszystkie ustalenia pana posła. Ale to może nie jest już tak bardzo istotne...

Raals [2008-03-17 11:30:39]

Ale i w tej poselskiej relacji są nieścisłości i to dość istotne. Cerkiew wybudowano nie w 1809, tylko kilka lat później. I na początku z pewnością nie była filią parafii w Tyrawie Wołoskiej a w Leszczawie Górnej a potem w Krecowie.

Raals [2008-03-17 11:23:07]

Tak więc to, co w tle widać miało być pierwotnie jako kościół budowane, ale jeszcze w trakcie budowy przekształciło się w cerkiew.

Raals [2008-03-17 11:21:43]

Cytuję: "Na podstawie zgromadzonych cerkiewnych dokumentów wsi Kużmina, w celu interpelacji w Sejmie, zbadałem dzieje tej świątyni. W 1807 roku dziedzic Kuźminy, Adam Kowalski, ożeniony z sierotą po kapłanie greckokatolickim, rozpoczął budowę polskiego kościoła w Kuźminie, która w tym czasie była zamieszkana w przewadze przez ludność polską. Jednak po zbudowaniu ścian kościoła daremnie oczekiwał na obiecaną pomoc finansową od swoich polskich parafian. Pokłóciwszy się z "kościelnym" komitetem, zwrócił się on do grekokatolickiego proboszcza Tyrawy Wołoskiej z propozycją, aby w oparciu o materialne zasoby parafii Tyrawa i ukrainskich mieszkańców Kuźminy, ukończyć budowę Domu Bożego, już jako cerkwi. Zobowiązał się przy tym zapisać plac wraz z budynkiem na rzecz parafii w Tyrawie Wołoskiej, jako cerkiew filialną. Doszło do porozumienia, dokończono budowę i poświęcono cerkiew, a pan Kowalski, dotrzymując słowa, przepisał własnośc placu i budynku. To stało się 17 lutego 1809 roku"

Raals [2008-03-17 11:19:30]

Ciekawostką jaka się w dochodzeniu Nawrockiego pojawia jest geneza świątyni, co rzuca nieco dodatkowego światła na cały konflikt, czy też dodaje mu dodatkowego smaczku.

Raals [2008-03-17 10:50:30]

Ale wracając do historii - miałem jeszcze opowiedzieć o śledztwie przeprowadzonym przez Stepana Nawrockiego - ukraińskiego posła do Sejmu. Podaje on liczby ofiar wraz z ich nazwiskami, mówi o dwóch zabitych Ukraińcach, ale podaje inne nazwiska niż w innych relacjach, mówi też o trzecim, pobitym tak dotkliwie, że zmarł następnego dnia w szpitalu. Ciężko dziś dojść ile tych ofiar było i ilu ludzi trafiło później do więzień. Nie jest też jasne, co się później działo ze świątynią, bo jedni mówią, że została przez rzymskich katolików przejęta, inni, że opieczętowana i zamknięta, jeszcze inna, że klucze wróciły do unitów.

Raals [2008-03-17 10:13:47]

Crnimo - dzięki za propozycję noclegu. Dobrych ludzi na trasie nigdy dość :) Ale póki wciąż jeszcze nie ma tam Turnickiego Parku Narodowego, to schronienia dostarczają mi lasy, wody do mycia strumienie a do picia liczne źródła. Wolałbym tego nie zamieniać na dach nad głową, póki tylko się da...

Raals [2008-03-17 10:11:30]

Małgosiu - dwie osoby zabite, kilka rannych i jeszcze więcej pobitych później to mało?

Raals [2008-03-17 10:10:50]

Andres - podróże kształcą, rzecz to znana od dawien dawna. Więcej kształcą jak się zaczepia ludzi i z nimi rozmawia, bo to nieczęsto daje może gotowe nowe historie, ale często inspirację do dalszych poszukiwań, szperania po książkach, internecie, pytania tych, co mogą wiedzieć więcej, wreszcze uwrażliwienia na nowe wiadomości. Bo jak się gdzieś było, to się później z większą dla danego miejsca uwagą nastawia ucha i oka na wszystko, co z tym miejscem związane. Do znanych już rzeczy dodaje się nowe i tak to działa. A nie siedzieć mi tu cicho proszę, jeno głos zabierać, bom ja sam świata ciekaw...

crnimo1976 [2008-03-14 22:33:08]

heh, wysmienicie wiadomo pod jakim wzgledem, szkoda ze czlowiek ma tak malo czasu i tak mala wiedze o ludziach, ktorzy potrafia podawac takie wysmienite kaski (ze z kulinarnego punktu to ujme) historyczne. Historia naszych dziadow/ojcow czy pradziadow. Jeszcze czuc proch z wystrzelonych pistoletow, swad spalenizny i jakby dobrze poszukac pod plytami chodnikowymi to i swierza krew by znalaz, a juz zapominamy, nie wiemy kto z kim i dla czego, za co... na to ostatnie to chyba najlatwiej odpowiedziec: za glupote, tak zazwyczaj sie placi za swoje pojmowanie swiata niedopuszczajace innych odmiennych. Zazdroszcze inspiracji i dazenia, lazikowania i podziwiam. Serdeczne i unizone. Jak tylko dogadam sprawe, to i nocleg sie by znalazl w przydroznych okolicach dla zmeczonych lazikow :-)

 Andres42 [2008-03-14 21:33:44]

Zachodzę tu czasem, ale siedzę cichutko, tylko czytam, bo to strona taka niespotykana jest, malowana słowem, mniej światłem... zastanawiam się skad czerpiesz wiedzę na ten temat... pytam się nie by coś kwestionować, ale jestem pod wrażeniem, bo wyczuwam historyczną żyłkę... hmm... już doczytałem skąd wiedza... idę czytać dalej, pozdrawiam :)

mamutek [2008-03-14 19:07:28]

Wpadłam z kolejną wizytą... wrócę tu jeszcze, rzecz jasna. Pozdrawiam serdecznie :)

małgośka [2008-03-14 14:53:48]

po tym Twoim wstępie obawiałam sie gorszej jatki...

Raals [2008-03-12 16:59:28]

Potem były przesłuchania i pałowanie mieszkańców Kuźminy przez żandarmerię oraz dochodzenie przeprowadzone przez ukraińskiego posła na Sejm Rzeczypospolitej - przemyskiego adwokata Stepana Nawrockiego. Ale o tym w późniejszym terminie...

Raals [2008-03-12 16:52:25]

Wywiązała się zażarta walka, która trwała od rana aż do popołudnia, kiedy to przybyły oddziały żandarmerii z Chyrowa, Dobromila i Lwowa. Dwa autobusy żandarmów szybko rozprawiły się ze słabo uzbrojoną młodzieżą ukraińską. W efekcie starcia zginęło dwóch Ukraińców a po stronie polskiej był jeden zabity i czterech rannych.

Raals [2008-03-12 16:46:18]

Wieść o tym szybko się rozeszła po okolicznych wioskach i w przeciągu jednej nocy zmobilizowała się młodzież i pod dowództwem byłego chorążego Ukraińskiej Armi Halickiej natarła na strzelców.

Raals [2008-03-12 16:34:55]

Po mszy jednak kluczy nie oddał, dlatego proboszcz grekokatolickiej parafii w Krecowie Mykoła Dobrianski zdziwił się niepomiernie, kiedy w Zielone Świątki doprowadził procesję do Kuźminy i zastał drzwi do cerkwi zamknięte na cztery spusty, zaś wyposażenie liturgiczne leżało porozrzucane na trawie przed świątynią. Na wszelki wypadek drzwi strzegli uzbrojeni strzelcy...

Raals [2008-03-12 16:15:39]

W niedzielę poprzedzającą poniedziałkowe Zielone Świątki proboszcz rzymskiej parafii w Tyrawie Wołoskiej poprosił opiekuna cerkwi w Kuźminie o klucze do świątyni, jak zresztą pewnie nieraz czynił w przeszłości, chcąc odprawić mszę we wsi.

Raals [2008-03-12 13:56:32]

Relacje te są sprzeczne co do roku zdarzenia, niektóre podają 1938, inne 1939 rok, ale wątpliwości nie ma co do tego, że zdarzyło się to w Zielone Świątki. A było według świadków/uczestników wydarzeń tak...

Raals [2008-03-12 13:53:11]

Nie udało mi się dotrzeć do polskich relacji na temat tej potyczki, dysponuję samymi relacjami ukraińskich mieszkańców okolicznych wsi, więc można zarzucić relacji, że będzie stronnicza. Ale cóż...

Raals [2008-03-12 13:49:45]

Jak zaznaczyłem w opisie historia będzie dotyczyć kolejnego przypadku bitwy o cerkiew/kościół/kaplicę. Z tym, że o ile poprzednie przypadki były nieco humorystyczne, to tutaj raczej nie na żarty się bito...

Raals [2008-03-12 13:47:49]

Żeby nie było, że słowa nie dotrzymuję. Nie ma mnie jutro i pojutrze, więc wypada dziś dokończyć - no to dzieła...