alicjaszrednicka - Polskie morze (2017-06-29 00:48:40)
Poszukiwanie - Lila D.Kot (2017-06-29 00:43:19)
asiasido - Woodstock 2016  - 4 (2017-06-29 00:42:13)
asiasido - Woodstock 2016  - 3 (2017-06-29 00:39:16)

AktualnościRSS

wydarzenia 2015-02-18 18:27:38

Cztery lata, trzy miesiące, sześć dni

Dolnośląskie Centrum Fotografii we Wrocławiu zaprasza na wystawę Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej „Cztery lata, trzy miesiące, sześć dni”, której wernisaż odbędzie się w czwartek 26 lutego o godz.17.

 

 

Artystka zaprezentuje prace z trzech cykli: Tata, Po prostu męża mi brakuje. Spotkania z wdowami oraz Tata (2015). Pierwszy z nich to osobisty zapis ulotnych chwil, które Magdalena Wdowicz-Wierzbowska spędziła ze śmiertelnie chorym ojcem, w ostatnich miesiącach Jego życia. Przez pół roku prawie codziennie spotykała się z Tatą, rozmawiała i fotografowała. Tak jakby poprzez zdjęcia chciała zatrzymać czas, ocalić od zapomnienia…

Cykl drugi to portrety kobiet, które próbują na nowo się odnaleźć po stracie męża. Rozpoczyna go fotografia mamy artystki.  Jak pisze fotografka: Pozwalałam bohaterkom mówić i słuchałam. Robiłam zdjęcia. Nie zadawałam zbyt wielu pytań. Niektóre mówiły o mężach dużo, inne wcale. Okazało się, że dużo ważniejsze od zdjęć są same spotkania i rozmowy. Czasami słowa, a często cisza, były tak istotne, że czas na fotografowanie się kurczył. Ale to nie szkodzi jestem wdzięczna wszystkim moim paniom, że zgodziły się ze mną spotkać i podzieliły się swoimi wspomnieniami, myślami, nieraz snami.

Mariusz Szczygieł pisze o cyklu "PO PROSZTU MĘŻA MI BRAKUJE. SPOTKANIA Z WDOWAMI"*

Każdy z nas chciałby spytać różne osoby "jak to jest, kiedy...". Nie zawsze wypada, nie zawsze mamy odwagę. Nie jesteśmy pewni, czy swoją ciekawością nie sprawimy komuś przykrości. Magdalena Wdowicz-Wierzbowska pyta za nas. Wdowy w różnym wieku. Do tego je fotografuje. Jej zdjęcia i teksty - moim zdaniem - wspaniale oddały pustkę i samotność. To są fotografie nieobecności.

Mam wrażenie, że praca artystki jest oswajaniem lęku przed utratą męża. Każda kobieta (to moja teoria), która dołącza po ślubie do swojego nazwiska nazwisko męża, chce coś specjalnie zamanifestować: przynależność. Kiedy oglądam te zdjęcia, mam wrażenie, że Magdalena Wdowicz bardzo się  boi nie przynależeć. Z własnych obsesji wyrasta najwspanialsza sztuka.

/*Ze wstępu do książki “Po prostu męża mi brakuje. Spotkania z wdowami”, wyd. 2013

Cykl Tata (2015) to po raz pierwszy pokazywane zdjęcia, które również powstały podczas choroby, jednak ich wydźwięk jest zdecydowanie bardziej pogodny. Jak pisze autorka: Stworzyłam coś, co jest dla mnie połączeniem albumu rodzinnego i pamiętnika bez słów. O człowieku, któremu tyle zawdzięczam. Życie.

Wystawa z jednej strony jest niezwykle osobista, ale jest opowiedziana w taki sposób, że nabiera charakteru uniwersalnego. Doskonale oddaje emocje kogoś, kto musi zmierzyć się ze śmiertelną chorobą najbliższej osoby, później ze śmiercią, by w końcu nauczyć się żyć najpierw z poczuciem pustki, później nieobecności. Ostatnim etapem jest pogodzenie się z odejściem i szukanie w pamięci tych dobrych i radosnych chwil. Właśnie na tym etapie jest Magdalena Wdowicz-Wierzbowska.

Wystawę można będzie oglądać do 28 marca 2015.