[2007-11-18 18:56:39]
dołek.
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2005-07-15 14:02:00]
wakacjeeeee! :)
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2004-12-08 20:43:18]
matematyczno-fizyczne dni :-) pozdrawiam.... chociaz nie mam pewnosci, ze KTOŚ TO CZYTA. ale co tam:)
[2004-11-08 22:22:33]
wszystko się miesza.... mam dość
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2004-10-22 17:05:34]
ekssssperrrrymentuuuuję.
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2004-09-15 15:39:48]
dziękuję, że tu jesteś. Tak, Ty właśnie Ty! nie oglądaj się za siebie :) ....
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2004-09-12 19:30:45]
. . . . . Zachrypniety głos wrony przerwał zbyt długą ciszę.
Szum, panujacy dotąd w jego głowie, powoli znika.
Koncentruje sie tylko na niej; całym sobą, aż za bardzo. Zbyt niebezpiecznie.
Patrzy zadziornymi, zielonymi oczami, które potrafią wyczuć i dopasować się do każdej sytuacji. On taki właśnie jest.
Do tej pory tańczyła z nim i się modliła, śmiała się i płakała.
W tej chwili jego oczy wyrażają zrozumienie... chociaż wcale tego nie pojmuje.
Co stało się z tą zawsze uśmiechniętą dziewczyną?
Gdzie podziałą się jej radość, która była najbardziej szczerym zjawiskiem, jakiego doświadczył na tym świecie?
Znał ją od dziecka. Już w wieku czterech lat wspólnie odkrywali powoli ten ogromny, niezrozumiany świat, potem razem poszli do szkoły, siedzieli w tej samej ławce, byli wspaniałymi kumplami.
Rozumieli się zawsze, pomagali sobie, wspierali się.
A teraz?
Teraz jej oczy wyrażają smutek, są zimne, nie rozumieją świata. Przerósł ją?
Ją? Nie, zawsze była taka dzielna..
- To niemożliwe - powiedział zwróciwszy uwagę na jej długie, lśniące włosy opadające na ramiona.
Kiedy zaczął o niej myśleć inaczej niż o dobrej koleżance? W ubiegłym roku, podczas obozu, gdy spędzili długie godziny na rozmowach? ..gdy mrok rozjaśniał blask księżyca, a w jej oczach tańczyły iskierki..
Teraz tego nie wie. Teraz to nieistotne.
Dawne płomyki znikły, jej wzrok stał się dziwnie chłodny, odległy.
Jak może jej pomóc?
Chciałby wziąć jej dłonie w swoje, chciałby ją przytulić.
Teraz..
Poczuł zimny dreszcz na wewnetrznej stronie lewego nadgarstka.
Nóz wypadł z prawej ręki, krew popłynęła po zimnych, marmurowych płytach grobu; on nadal patrzył na jej zdjęcie umieszczone na pomniku.
- Nie pozwolę odejść ci samej, nie teraz.
Zanim osunął się na bukiety świeżych kwiatów, urwał jedną czerwoną różę, którą dwa dni temu sam tu położył.
Wziął ją w sprawną rękę.
- Już jestem pewien. Zastanowiłem się nad tym, tak jak chciałaś.
Kocham Cię.
zobacz: http://www.aneta.art.pl
[2004-09-10 23:21:21]
.... ... ... .... .. ... . ....poszukuję, eksperymentuję, próbuję, wymyślam.. .ciągle. ..... .. ... ..... zatrzymaj się tu na chwilę.. ... ... .... .. .... ... ........może warto.. ... ... ... ...