Akknumi - Little Canyon of Wirral (2008-07-25 21:54:47)
jfoto -  (2008-07-25 21:52:36)
animri - ______________ (2008-07-25 21:50:28)
Mentha - ... (2008-07-25 21:48:58)
Chcesz usunąć reklamy ?
Fotografia stanowi własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez jego zgody jest zabronione.

Ocena zdjecia

Średnia ocena: 8.40
Licznik odsłon zdjęcia: 261
Liczba oddanych głosów: 1

Komentarze Użytkowników

adisław [2008-05-08 10:45:11]

co to ma być pssssssss...

Raals [2007-09-18 11:31:24]

Po trochu pod każdym z serii Tatarski szlak...

małgośka [2007-09-18 11:29:04]

czyli zdjęcie nr...

Raals [2007-09-18 09:02:00]

Nie wydaje mi się. Opowiadałem już, tylko nie pod zdjęciem meczetu a pod jednym z mizaru w Kruszynianach. Niestety na skutek wadliwego wyświetlania komentarzy niełatwo się teraz do wszystkiego dogrzebać...

Raals [2007-09-17 16:29:18]

Albo mi się tylko wydawało, że załatwiłem... Może tylko chciałem? Ale nawet jeśli nie, to zostawmy to na powrót do Kruszynian. Wierzę, że jeszcze będzie okazja...

Raals [2007-09-17 16:02:23]

Ciągnij, ciągnij - łatwiej się gada, jak ktoś zadaje pytania. A Dżamilowe bajania już zdaje się załatwiłem pod zdjęciem z Kruszynian...

małgośka [2007-09-17 15:17:16]

to właśnie jest najlepsze w meczetach. nie rozpraszają, nawet te największe bardziej intrygują zewnętrznymi rozwiązaniami- spędzasz dużo czasu usiłując to ogarnąć - środek jest pusty - wycisza, czasami fascynuje grą świateł. oki nie ciągnę już za język...w wolnej chwili zdradź jakimi to ciekawymi opowieściami uraczył Cię Dżamil ... pozdrawiam.

Raals [2007-09-17 14:55:32]

Nie o te tutaj mi chodzi, tylko o Kruszyniany. Jedno miało być ze słonecznikami w I planie i meczetem w II - tylko do tego potrzebny byłby błękit na niebie. Z mlecznym wyszło kiepsko. Drugie w środku - zbliżenie na rozłożony Koran - tylko było za ciemno, mimo że Dżamil zapalił wszystkie światła. Co jest ciekawego w meczecie? Właściwie niby nic wielkiego. Dywany na podłogach, arabskie napisy w ramkach na ścianach i tyle. W sumie chyba cmentarz ciekawszy niż sam meczet i tam już pochmurna pogoda z lekkim deszczem nawet tak bardzo nie przeszkadza. Nawet się wpisuje w nastrój miejsca. Natomiast w meczecie fajnie jest pogadać z Dżamilem. Ciekawie opowiada.

małgośka [2007-09-17 14:46:11]

o ho zaczyna się...a jakie to ciekawe światło chciałbyś mieć przy tym zdjęciu...może zamarzył Ci się promyk światła na pierwszym krzaczku....co ciekawego można zobaczyć w tym meczecie?

Raals [2007-09-17 14:38:53]

Te tutaj zresztą też już robiłem o takiej porze, że przy zachmurzonym niebie z trudem dawało się zrobić z ręki...

Raals [2007-09-17 14:36:48]

Nie mówię, że złe, ale miałem tam na miejscu kilka pomysłów na fotki, do których potrzeba więcej światła a i barwa światła też byłaby nie bez znaczenia. Mniemasz trafnie.

małgośka [2007-09-17 14:32:51]

przy lepszej pogodzie...litości, bo znowu będzie Ci trzeba delikatnie sugerować ze zdjęć wcale takich złych nie robisz...mniemam że to, to: 1000727

Raals [2007-09-17 14:20:54]

A bo kuchnia jest niezapomniana (ach ten pierekaczewnik!) i z całą pewnością się jeszcze tam wybiorę. A że jeden z odcinków trasy wzdłuż granicy skończyłem właśnie tam, to początek jednego z następnych pewnie właśnie tam wypadnie. Może będzie okazja pofotografowania przy nieco lepszej pogodzie? (Wiem: nadzieja matką głupich). A meczet jest owszem w folio. Bez koloru - tak mi się bardziej podobał...

małgośka [2007-09-17 13:31:20]

kiedyś przy okazji tatarskich zdjęć już chyba chwaliłeś kuchnię pani Dżennety ;-) drewniany meczet...dawałeś jakieś zdjęcia z niego ...

Raals [2007-09-17 13:15:37]

Kilka, (kilkanaście?) lat temu teren cmentarza został uporządkowany i ogrodzony drewnianym płotem z belek. Jakichś śladów nowych zniszczeń nie było widać. Śladów dbania też nie za wiele. Ot tyle, że nie jest przerośnięty krzaczorami i chwastami. Co do turystów, to raczej obstawiałbym że to miejsce pozostanie martwe. Szansę widzę w Kruszynianach, gdzie ożywiło się od kilku lat za sprawą tatarskiego małżeństwa, które dużo wnosi w życie wsi. Organizują festyn tatarski, prowadzą coś w rodzaju zajazdu z tradycyjną kuchnią tatarską - warto zajechać choćby po to tylko, żeby popróbować smakowitości pani Dżennety. Do tego jest na wpół czynny drewniany meczet (na wpół, bo ożywa coś z pięć razy do roku), który można obejrzeć rówież w środku (oprowadza bardzo kompetentny, choć młodziutki chłopak o imieniu Dżamil, pomaga mu urocza blondyneczka Kasia - tu przyczynek do asymilacji ;). A do tego dobrze zachowany i ciągle czynny cmentarz z dużą ilością tradycyjnych (zwykły kamień u głowy i w nogach zmarłego) i późniejszych (np. sporo ciekawych z okresu zaborów i międzywojnia) po zupełnie współczesne nagrobków (np. grobowiec imama Alego, zmarłego w ub. roku). I jeszcze do form geometrycznych - wzorów ornamentów z dawnych meczetów przez wieki całe nie umiano powtórzyć inaczej jak przez odkalkowanie. To chyba już prościej wystrugać aniołka... ;)

małgośka [2007-09-17 12:52:21]

pozostajemy na cmentarzu i ozdabianiu nagrobków ... forma geometryczna nawet najbardziej wyrafinowana wydaje mi sie prostsza do zatrzymania w kamieniu niż zamkniecie w nim świata ożywionego...ale ja nigdy nie rzeźbiłam i w sumie dla dobrego kamieniarza nie powinno stanowić to różnicy ;-) Myślę że przypomną sobie o swoich korzeniach kiedy turyści zaczną poszukiwać nowych atrakcji w regionie... Ktoś dba o te nagrobki?

Raals [2007-09-17 12:37:49]

No jeśli przechodzimy na rzeźby, to oczywiście masz rację. Choć może nie do końca. W świecie arabskim zakaz pokazywania świata ożywionego zaskutkował bogactwem form geometrycznych. Do niektórych z nich naukowcy matematycy dopiero niedawno wypracowali wzór. Więc to też wcale nie musiało być łatwe. A co do pytania, to odpowiedź jest podobna jak w przypadku innych dawnych tatarskich wiosek. Młodzi wyjeżdżali się kształcić i już nie wracali. Starzy wymierali. Procesy asymilacyjne trwały i trwają - efekt taki, że spotkać Tatara w jego rodzinnej wiosce to dziś rzadkość. W Kruszynianach zostało siedem osób. W Bohonikach cztery rodziny. Więcej ich mieszka w Białymstoku - około dwóch tysięcy, może dwa i pół - ale ci z kolei znikają w trzystutysięcznej aglomeracji...

małgośka [2007-09-17 11:44:04]

ale łacińscy kamieniarze oprócz liter mogli dostać zamówienia na aniołki, Chrystusów, Madonny i inny świat ożywiony Ci od krzaczków nie...Dlaczego tylko jedna Tatarka tam mieszka...co z jej rodziną?

Raals [2007-09-17 11:24:30]

No łacińskie liternictwo wydaje się być jednak prostszym wyzwaniem :)

małgośka [2007-09-17 11:21:04]

a co za różnica czy wywijas czy jakikolwiek inny wyrafinowany element jakże częsty w pracach kamieniarskich...muzułmańscy kamieniarze i tak mieli ułatwione zadanie bo gro ich zadań polegało na wykuwaniu takich krzaczków...

Raals [2007-09-17 10:42:30]

Taaa... podziwiać tylko pracę kamieniarzy, którzy musieli te wszystkie zawijasy wykuć...

Malczer [2007-09-17 10:23:05]

Detal. Cóż, życie składa się z detali :)...

Raals [2007-09-14 23:28:22]

A co do detali, to przecież nie pierwszy z tatarskich...

Raals [2007-09-14 22:17:25]

Kamień trwalszy...

Raals [2007-09-14 21:54:51]

Niestety. Nie mieli przyznanego prawa do wznoszenia budowli murowanych. Drewniane pozostały tylko dwa: Kruszyniany i Bohoniki.